sobota, 29 czerwca 2013

Od Karo- To koniec

Nikt się nie odzywał, nikt nawet na mnie nie spojrzał. Rozumiem, no bo kto by chciał patrzeć na takiego brzydkiego ogiera jak ja… Po co mam niby żyć…? Moje życie od samego początku było bezsensu. Poszedłem nad jezioro. Jego toń była czysta. Wszedłem do kolan i rozkoszowałem się cichym szumem fal. Po kilku minutach poszedłem nad Zorze. Jej kolory mieniły się w słońcu. Potem poszedłem nad Stare drzewo. Położyłem się i zasnąłem. Gdy się obudziłem zobaczyłem węża. Ogromnego węża. To był mój koniec. Po chwili obudziłem się koło… mojej matki. Patrzyła na mnie opiekuńczo. Cieszyłem się. Byłem… w raju. Znowusz mogłem przytulić się do rodziców…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz