sobota, 29 czerwca 2013

Karo odchodzi

Powód: Ukąszenie węża.

Będziemy cię pamiętać :-(

Od Karo- To koniec

Nikt się nie odzywał, nikt nawet na mnie nie spojrzał. Rozumiem, no bo kto by chciał patrzeć na takiego brzydkiego ogiera jak ja… Po co mam niby żyć…? Moje życie od samego początku było bezsensu. Poszedłem nad jezioro. Jego toń była czysta. Wszedłem do kolan i rozkoszowałem się cichym szumem fal. Po kilku minutach poszedłem nad Zorze. Jej kolory mieniły się w słońcu. Potem poszedłem nad Stare drzewo. Położyłem się i zasnąłem. Gdy się obudziłem zobaczyłem węża. Ogromnego węża. To był mój koniec. Po chwili obudziłem się koło… mojej matki. Patrzyła na mnie opiekuńczo. Cieszyłem się. Byłem… w raju. Znowusz mogłem przytulić się do rodziców…

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Max zostaje samcem alfa!

http://images01.olx.pl/ui/1/71/06/14586506_1.jpg
Imię: Maximus (mów na niego Max)
Płeć: Ogier
Wiek: 5 lat
Rasa: Polski koń zimnokrwisty
Ulubione zajęcie: Chodzenie na długie spacery oraz zawieranie przyjaźni.
Cechy: Na sam początek przyjacielski, dobry, miły, pomocny, opiekuńczy, romantyczny, czasem tajemniczy. Niekiedy umie pokazać swoją złość i agresje ale to tylko dla obrony własnej lub cudzej. Jest tez szybki, zwinny, sprytny, silny, inteligentny, perfekcjonista, odważny. Najważniejszą jednak jego cechą jest DOBRO.
Żywioł: Umysł i dobro.
Moce: Władanie umysłem- wtedy robi z nim co chce, przywołanie dobra- może przywołać ducha dobra który pomaga, np: w walce, robi się niewidzialny.
Stanowisko:Samiec Alfa
Partner: Kocha Live, od samego spojrzenia na nią serce zaczyna mu bardziej bić.
Rodzina: Ze starej pamięta tylko ciocie i wujka. Teraz ma nadzieje, że jego rodziną będzie Live.
Historia: Wychował się u wujostwa, ponieważ jego rodzice polegli na wojnie. Ciocia dobrze go wychowywała, a wujek bardzo dobrze nauczył obrony i ataku. Kochali go jak własnego syna i dbali jeszcze lepiej niż o siebie. Ciocia nazywała go ''Pięknym jak jego mama'', ponieważ był do niej bardzo podobny. Gdy jednak wybuchła straszna wojna musiał uciec, bo walczyć nie mógł (był na to za młody). Ciocia i wujek pożegnali go, a sami polegli na wojnie.
Gdy tak wędrował i wędrował dołączył do jakiegoś stada. Był tam bity i poniżany. Po paru latach uciekł. Znalazł dom tutaj. W tym pięknym i dobrym stadzie- stadzie gdzie panowało dobro i spokój. Stado tak idealne, że już do końca swych dni w nim zostanie.
Właściciel: YokoOno

Od Live i Max`a

Nareszcie spotkałam ogiera mojego życia. Tak bardzo go kocham. Spełnia wszystkie kryteria alfy i jest piękny, mądry i silny. Jednym słowem mój ideał!
***
- Live- zacząłem trochę niepewnie.- Chcesz przez to powiedzieć, że mnie lubisz w innym sensie niż wiewiórka lubi kasztany?
***
-Chyba raczej jak orzeszki. Uśmiechnęłam się.
***
Nareszcie poznałem całą prawdę. Ja i Live jesteśmy dla siebie stworzeni!
- Live. Mi nie chodzi o stanowisko alfy tylko o ciebie. Jesteś najpiękniejszą klaczą którą kiedykolwiek poznałem. Czy chcesz zostać ze mną do końca życia a może nawet dłużej?
***
-Oczywiście!- wykrzyknęłam i pocałowałam go. - Jesteś najlepszym ogierem jakiego poznałam. Kocham cię!!!
***
- Tylko jak my powiemy innym koniom ze stada, że jesteśmy razem, a co dopiero Nirvanie. Wiesz jaka ona jest.
***
-Nie przejmuj się kotku jakoś sobie poradzimy! -krzyknęłam i pocałowałam go w policzek.

Koniec <3

niedziela, 23 czerwca 2013

Od Live CD historii Maxa

Bardzo się ucieszyłam. Pobiegłam w tamtą stronę by on podążył za mną. To znaczyło że on mnie kocha!
Ogier od samego początku wydawał mi się bardzo sympatyczny i odpowiedzialny. Z samego początku byłąm dla niego bardzo cięta by sprawdzić czy się nadaje na alfę. Od zawsze mi się podobał.
Przede mną stał Max z dziwną miną. Popatrzyłam mu głęboko w oczy. Przytuliłam go.
Max próbował się jakoś odezwać jednak umilkł.
-Ja ciebie też...- powiedziałam cicho.


CDN

Od Maxa CD historii Live

Zachowanie klaczy mnie zdziwiło. Czyżby się we mnie zakochała? To jest nie możliwe! Klacz alfa miałaby się zakochać w zwykłym wojowniku który jest w niej na zabój zakochany!? Muszę wyznać jej wreszcie miłość. Najwyżej mnie odrzuci ale chce mieć już spokój z tą myślą. Na pewno się jej nie podobam więc się tak nie będę napalał. Zrobię to tu i teraz!
- Live ja już nie mogę wytrzymać w ciągłym kłamstwie!
- Max o co ci chodzi!? Co ja ci zrobiłam? Stało się coś o czym nie wiem? Max co się z tobą dzieję!?
- No chodzi o to, że od początku, to znaczy gdy cię pierwszy raz zobaczyłem zaczęłaś mi się strasznie podobać.
- Max nie rozumiem cię.
- Chodzi o to, że ja cię kocham, ale pewnie nie ze wzajemnością.
- Max ... ja nie wiem co mam powiedzieć ... daj mi się zastaowić.
Powiedziawszy to klacz uciekła w stronę łąki. Nie wiedziałem jak mam zareagować. Czy pobiedz za nią, czy zostać. Po co ja jej o mówiłem! To największy mój błąd. Ona uzna mnie za jakiegoś idiotę!
Live? Co było dalej?

Od Rose CD historii Pokera

Przymrużyłam oczy. Tyle jest na świecie przyjaciół którzy się w sobie zakochują...a Poker? Eh...
Znów mrużąc oczy nic nie mówiłam. Chciało mi się płakać. Nie znajdę lepszego ogiera niż Poker. Nikt mnie nie pokocha... . Może to chodzi mu o mój wygląd, rasę... sama nie wiem. Ucichłam i poszłam do Live. Poker nie biegł za mną. Nie powstrzymywał mnie. Nie byłam zła ale raczej zrozpaczona. Zauważyłam Live. Podeszłam do niej.
-Hej Rose co tam?- powiedziała skubiąc trawę.
-Wiesz szkoda gadać...
-Poker?
-Tak.
-Co tym razem?
Wtedy znów umilkłam.
-On nic do mnie nie czuje mówi że jesteśmy jak siostra i brat. Moja miłość też wygasła jak stara świeczka.
Natomiast Live była bardzo szczęśliwa.
-Co cię tak bawi? -spytałam

<Live?>

Od Pokera CD historii Rose


Spojrzałem zdziwiony na Rose. Wyjątkowo ją polubiłem, ale nie zgadzało mi się, Rose jako moja partnerka? Różnimy się, nie wiem, czy jestem teraz gotowy na związek....Nie....nie dlaczego? Z Rose łączyła nas przyjaźń, jak siostrę z bratem. To wszystko popsuło. Ale jak jej to powiedzieć? Nie chciałem jej zranić...Klacz patrzyła na mnie wyczekująco. No właśnie...co teraz? Z resztą....Rose zasługuje na ogiera takiego jak ona, nie na mnie...
-Rose...ja nie...nie wiem....- tym razem to ja nie mogłem nic wykrztusić.
-Co nie wiesz?- klacz popatrzyła na mnie
-Rose, my się różnimy, łączy nas dziwna przyjaźń...
-Dziwna?
-Wyjątkowa....ale...jak to powiedziałaś....jakby wszystko się rozsypało...
Po prostu nie mogę! Nie chcę Cię zranić ale...my do siebie nie pasujemy...Ty pewnie kiedyś znajdziesz ogiera, idealnego dla ciebie! Takiego jak ty, ja może kiedyś- choć wątpię- znajdę miłość, ale Ciebie traktują jak...siostrę! To zniszczyłoby przyjaźń. Proszę, nie miej do mnie pretensji, naprawdę nic chce Cię zranić ale...szczerze po protu nie mogę! Jesteś jak siostra nie jak partnerka!
Patrzyłem w oczy klacz. Wiedziałem, że ktoś taki jak ona, na pewno znajdzie miłość. Ja pewnie nie, ale po prostu nie mogłem.... 
 
<Rose >

sobota, 22 czerwca 2013

Od Live CD historii Maxa

-Ja też się tego obawiałam!
-Ważne że jest już zdrowiutki!- uśmiechnął się.
Pacnęłam  go ogonem i powiedziałam:
-Może mały wyścig ?- zaproponowałam
-Ty się jeszcze pytasz?!
-3......2.....1 START!
Ruszyliśmy przed siebie. Po błocie, bagnach, trawie, lesie. Wreszcie zatrzymaliśmy się obok wielkiej skały.
- To chyba koniec- zawołał Max.
Miejsce okazało się ścieżką miłości.
-Może nie wszystko stracone- pomyślałam i zbliżyłam się do ogiera.
Ten położył się a ja wtuliłam się w jego ciepłą sierść.

< Max? <3 >

Od Maxa CD historii Live


Jak byłem mały bardzo dobrze umiałem naukę o innych zwierzętach. Nie chciałem mówić tego Live bo bym mógł stać się lekarzem od różnych zwierząt, a tego nie chcę.
- No to Śnieżku pokaż tą bolącą łapkę- powiedziałem siadając obok niego.- Ojejku!
- Jest z nim tak źle Max!?- krzyknęła Live bardzo tajemniczo.
- Nie, nie- uspokoiłem klacz.- To nic poważnego, ale jak szybko nie zadziałamy może się wdać ta rana w zakażenie. Potrzeba rumianku. Kto jest w tym stadzie zielarzem?
- Roshen! Już po niego biegnę!- krzyknęła klacz oddalając się od nas.
Była to średniej wielkości rana. Opatrzyłem łapkę Śnieżka, umyłem i owinąłem ją liśćmi babki lacetowej. Czekając na Live porozmawiałem sobie z zajączkiem na temat jego bliskich. Okazało się, że Śnieżek uciekł, a na drodze napotkał kawałek drutu i się zranił. Potem zaczął uciekać przed wilkiem. Nagle zza krzaków wyłoniła się klacz z rumiankiem. Wyleczyliśmy zajączkowi łapkę, zaprowadziliśmy go do rodziny i pożegnaliśmy się z nim.
- Już myślałm, że go nigdy nie wyleczymy- powiedziałem Live gdy wracaliśmy na łąkę.
Live?


(Od razu poproszę o ten podpis :*)

Nowy członek!

http://i.pinger.pl/pgr163/63ac6dc3000d32704d4ba469/3094blog.jpg
Imię: Blackness ( ang. ciemność)
Płeć: Klacz
Wiek: 4 lata
Rasa: Kuihalan
Ulubione zajęcie : cwałowanie
Cechy: miła, trochę zamknięta w sobie, nieufna, prawdomówna, nienawidzi kłamstw, panicznie boi się ludzi
Żywioł: ciemność, noc
Moce: może wywołać długowieczną ciemność, umie czytać w myślach, latać, stworzyć mordujące wszystko co znajdą na drodze cienie, wskrzesić zmarłych
Stanowisko: morderca
Partner: szuka ogiera, który ją prawdziwie pokocha...
Rodzina: Nie zna
Historia: \\urodziła się w małej stajni w okolicach Zakopanem.
Gdy miała 2,8 roku pojechała do trenera, gdzie po 2,5 m-ca została poddana gonitwie próbnej. Po tym wydażeniu przeszła do grupy folblutów co oznaczało dla niej śmierć. Póżniej zaliczyła kontuzje i zaczęła się sprzeciwiać, ale opiekunowie, gdy się opierała bili ją batem lub kłuli widłami.
Jak wróciła do prawowitego właściciela to jego rodzina naliczyła się na jej cielie ok. setki blizn z, których połowa była głęboka na cały palec. Weterynarz zszywał ją trzy dni, wcześniej podając potrójną porcję narkozy, aby dało się do niej podejść...
Właściciel wypuścił ją, aby nikt jej nie znalazł, a ona znalazła to Stado i tu rozpoczyna życie od nowa..
Właściciel: Skora

piątek, 21 czerwca 2013

Od Roshen CD Alexa

-Nudno tu trochę. Szepnęłam i zerwałam kwiatek.
Niebo się ściemniło.
-Oj! Chyba będzie deszcz!- krzyknęłam.
Ogier się uśmiechnął.
-To nic.
-A jak burza!
-To już gorzej..
Nagle lunął deszcz. Alex stał pod drzewem a ja obok. Z kwaśną miną powiedziałam.
-No i super teraz jestem cała mokra!
Ogier chichotał.

<Alex>

Od Nirvany CD Lizy

Patrzyłąm zza krzaków gorzko na klacz. Moje oczy wędrowały byle jej nie widzieć.
Podbiegłam do niej.
-Słuchaj, idź do reszty stada! Won mi stąd! Nie chcę cię tu więcej widzieć.
Klacz stawiała opór.
-A bo co?!
-Po zaraz cię zabiję!
Klacz popatrzyła na mnie z rechotem. Śmiała się .
Jednak ja nie dawałam za swoje. Rzuciłam się na nią.
-I co dalej nie będziesz się słuchać wyrzutka?!

<Emily?

Od Live CD Maxa

-Chodź malutki!- powiedział MAx
Nie wiedziałam co zrobić nie jestem w końcu specem od królików. Przyglądnęłam się mu bliżej.
-A może coś cię boli maluszku?
-Taak! Łapka!!!
Popatrzyłam na Maxa z nadzieją.
-Maxiu jesteś może lekarzem?

<Max?>

Od Rose CD Pokera

-Ja też cię lubię!
Wtuliłam się w sierść ogiera.
-Tylko że tak bardzo!- westchnęłam
Popatrzyłam na ogiera z ubłagalnym wzrokiem pytając:
-Poker...?
-Tak?- uśmiechnął się.
Nie mogłam tego wykrztusić. Szarpnęłam go za grzywę i zaprowadziłam nad zorzę. Piękny widok dodawał mi otuchy. Wreszcie zebrałam siły i powiedziałam:
-Poker, ja cię kocham! Wybacz mi że byłam taka głupia! Chcę być z tobą na zawsze!

<Poker? I co tera? xD>

Stado!

Stado miało chwilową przerwę. Znów jest czynne! Jeśli chcesz być aktywny/a i zostać w tym stadzie podpisz się (wyślij na Dark Forest na howrse wiadomość o treści podpis)

-Live
-Fanta
-Astro
-Rose
-Silver
-Roshen
-Kasztan
-Nirvana
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-

wtorek, 28 maja 2013

Od Maxa CD historii Live





- Co taki mały zajączek jak ty robi w takich niebezpiecznych miejscach?- powiedziałem.- Wiesz, że gdy jesteś w tych okolicach sam możesz zginąć.
- Śnieżku- zaczęła klacz trochę pouczającym tonem głosu.- Max ma rację. Każda minuta w tym lesie jest dla ciebie bardzo niebezpieczna. A tak w ogóle gdzie jest twoja rodzina i przyjaciele?
- Ymm ... mmm ...- jąkał się zajączek.
Już wiedziałem, że z jego bliskimi coś się stało. Nagle maluch zaczął gorzko łkać. Live położyła się koło zajączka i popatrzyła na mnie.
- Max musimy mu pomóc.
Live?

Od Lizy CD historii Nirvany





- Słuchaj, ja wcale nie chcę wiedzieć co ci się stało. Jeśli kiedyś sama zechcesz to komuś wyjawić zrobisz to. Ja tylko chce cię zrozumieć. - rzuciłam do Nirvany
- Oh, nie martw się, nikt nigdy mnie nie zrozumie. - odparła obojętnie i pobiegła. Po jakimś czasie dogoniłam ją. Biegłyśmy równo przy płocie.
- Gdybyś naprawdę nie chciała mojego towarzystwa to uciekłabyś gdzie indziej zamiast biec przy granicach stada. - zauważyłam. Nirvana nic nie odpowiedziała tylko zaczęła biec szybciej. Ja dobrowolnie zaczęłam zwalniać, aż w końcu się zatrzymałam. Nie wróciłam jednak na łąkę. Patrzyłam na Nirvanę, która po jakimś czasie widząc że przestałam ją gonić również się zatrzymała i obejrzała się na mnie. Zawróciłam pod rozłożyste drzewo i położyłam się na trawie tuż obok granicy. Czekałam.

<Nirvana>

poniedziałek, 27 maja 2013

Od Alexa CD historii Roshen

-Roshen! Zaczekaj! Chyba wiem dokąd iść- odpowiedziałem- Przecież to druga połowa jeziora! Chodź! Szybko!
Klacz popatrzyła na mnie i pogalopowała za mną. Nagle zauważyłem polanę-Niebiańską Łąkę.
-Ha… mówiłem że się odnajdę. Aha… Oł je…. Jaki ja boski- zażartowałem.
-No jasne że tak. O wielki i potężny Alex- zażartowała klacz
-Chodź, już dosyć na dziś wrażeń. Pójdziemy do lasu. Uwielbiam spacery po lesie.
-Jasne. No to chodźmy- odpowiedziała Roshen
Szliśmy dróżką która prowadziła przez lasek. Jasno-zielone listki poruszał lekki wietrzyk. Drzewa pochylały się nad naszymi głowami. Tak ładnie wszystko pachniało. Marley biegał po lesie i wył na każdą spotkaną po drodze zwierzynę. Lucas siedział mi na grzbiecie i wcinał ciasteczka, a przy tym podgryzał moją grzywę. Spacerowaliśmy po leśnej drodze, gdy nagle z zamyślenia wyrwał mnie głos Roshen:
(Roshen? Sorry że tak długo czekałaś)




niedziela, 26 maja 2013

Star ochodzi ze stanowiska Gamma

http://re-volta.pl/galeria/img/32218

Od Live

Nie zastanawiają się dłużej chwyciłam królika za uszy. Zza krzaków wybiegła wygnańczyni Nirvana. Rzuciła się z pędem na wilka szarpiąc i kopiąc go. Wreszcie umarł w cierpieniach. Nie zdążyłam podziękować a jej już nie było. Wciągnęła do jaskini wilka pijąc jego krew.
Uśmiechnęłam się do królika i Maxa. Przytuliłam tego mniejszego. Uczepił mi się nosa.
-Jak masz na imię?- spytałam
-Jestem przecież Max! - odparł ogier.
-Mówię do królika!
Popatrzyła na mnie i się uśmiał.
-Jestem Śnieżek a wy?
-To Max a ja jestem Live. Miło mi.
Nagle Maximus się zerwał i powiedział:

<Max?>

Od Maxa


Po ostatniej przygodzie z Live postanowiłem znowu coś z nią porobić. Poszedłem na łąkę gdzie wszystkie konie ze stada się pasły. Podszedłem do klaczy i miło się przywitałem.
- Hej Live- zacząłem radośnie jednocześnie stając naprzeciwko klaczy.- Co tam u ciebie słychać?
- Dobrze- powiedziała uśmiechając się do mnie.- A u ciebie wszystko w porządku?
- Tak. Postanowiłem zaprosić cię na spędzenie czasu w moim towarzystwie. Co ty na to?
- Jakbym mogła ci odmówić Max. Co byś chciał porobić? Może mały spacerek nad jeziorko, co ty na to?
- Bardzo chętnie z tobą pójdę. A co jesteś dziś w takim świetnym humorze koleżanko?
- No jakoś tak się obudziłam. Dobra nie gadajmy tylko chodźmy.
Gdy dotarliśmy nad jezioro klacz wskoczyła od razu do wody, ja położyłem się na brzegu i patrzyłem na nią szczęśliwy. Nagle zza krzaków, które znajdowały się za nami wybiegł mały zajączek, a za nim duży wilk. Live wybiegła z wody podbiegając do mnie.
- Musimy odciągnąć tego wilka stąd jak najdalej!- krzyknęła klacz.
Live?

sobota, 25 maja 2013

Twiligth odchodzi!

Powód: Decyzja właściciela.

http://www.silvatica-black-arabians.pl/media/repository/startowa/championat_4.jpg

Od Nirvany CD historii Lizy

-Nie nie opowiem ci co się stało. Już zawsze taka byłam i koniec! Spadaj! -wykrzyknęłam ze złością i popchnęłam klacz. Kazałam Darky'emy zaatakować ją. Odgryzł jej kawałek nogi (małą szczątkę).
Zawarczałam.
-Idź ty podła szmatko! - wzruszyłam ramionami podniosłam ogon i sobie poszłam. Przyglądała mi się.
-Gdzie idziesz?
-Tam gdzie mnie nie znajdziesz!
Poszłam.
Po chwili natrętna dogoniła mnie.
-CO TY CHCESZ?! Daj mi wreszcie spokój! Zaraz cię zabiję! Jestem w końcu wygnańcem! Kopnęłam klacz w głowę.

<Emily, dasz m ispokój?>

Od Emily CD historii Nirvany


- Nie rozumiem cię. Drażnisz innych i co z tego masz?
- Satysfakcje. - odparła ze śmiechem. Westchnęłam i pokłusowałam w stronę drzewa. Ułożyłam się na trawie i wytworzyłam trochę lodu. Roztapiał się dość szybko więc mogłam zaspokoić moje pragnienie. Cały czas patrzyłam na Nirvanę. Tak jak wczoraj mierzyłyśmy się wzrokiem. Nie mówiłyśmy nic przez długi czas. W końcu Nirvana się zezłościła i powiedziała:
- Możesz już sobie pójść?
- Mogę. - odparłam, lecz nie ruszyłam się z miejsca.
- No więc? - klacz zaczęła się niecierpliwić
- Powiedziałam, że mogę, a nie że sobie pójdę. - znów zapadła cisza. W powietrzu znów można było wyczuć napięcie. Nirvana przechadzała się obok granic.
- Po co ty tu w ogóle przychodzisz? - krzyknęła do mnie - Co ci to da? Lepiej idź sobie na tę waszą łąkę i pobaw się w chowanego. - Nirvana wyraźnie sobie drwiła.
- Pytasz się po co? - spojrzałam w górę i zamknęłam oczy - Chyba po to... - przerwałam na chwilę. Wciąż z zamkniętymi oczami dokończyłam - Chyba po to, żeby cię zrozumieć.

<Nirvana>

Od Nirvany CD historii Lizy

Dziwnie to brzmiało. Klacz przypominała mi starą Sendy. ''Dziewczynę'' brata. Ale na cóż, jeśli nią nie jest...
Usłyszałam kroki. Myślałam że to właśnie ta głupia klacz. Spojrzałam na nią tęgim wzrokiem. Nie mogła przeskoczyć granicy ponieważ zapłaciła by karą pieniężną. Ja mogłam hasać za terenami.
-Co tu laluniu jeszcze chcesz? Mało ci? Nie drażni się wygnańców.
Popatrzyła na mnie jak na idiotkę.
-Co się gapisz Gargamelu?
-Wolę być Gargamelem niż wygnańcem...- odpowiedziała.
Podniosła ogon i kłusowała wzdłuż granic. Ja szarpałam ją za grzywę i kopałam.
Wreszcie klacz wybuchła i powiedziała:

<Emily?>

Od Lizy CD historii Nirvany

Otworzyłam gwałtownie oczy, a tuż przede mną stała Nirvana. Wyglądała jakby chciała mnie zaatakować. Odskoczyłam w ostatniej chwili. Rozejrzałam się szybko i odetchnęłam z ulgą. Więc to był tylko sen.
- Hej, co ty robisz? - krzyknęłam - Chcesz mnie zabić?
- Coś w tym guście. - odparła i ponownie się na mnie rzuciła.
- Za co niby? Co ja ci zrobiłam? - spytałam unikając kopniaków Nirvany
- A musiałaś mi coś zrobić? - zaśmiała się. Tego było mi już za wiele. Zdenerwowałam się. Zaczęła się walka pomiędzy mną, a Nirvaną. Walczyłyśmy kilka godzin. W końcu wycieńczone padłyśmy na trawę. Zaczęło się ściemniać, więc trzeba było wracać. Wstałam powoli nie spuszczając oka z Nirvany, która leżąc na trawie zapewne planowała jak mnie ukatrupić. Przed powrotem na łąkę poszłam nad jeziorko, aby się umyć. Gdy doprowadziłam się do porządku przysiadłam na brzegu i popatrzyłam na gwiazdy. Zastanawiałam się czemu Nirvana tak się zachowuje. Tak jak mnie, musiało ją spotkać jakieś traumatyczne przeżycie. Wolałam nie wnikać jakie. Wkrótce ogarnął mnie sen. Po jakimś czasie się obudziłam i ruszyłam do mojej jaskini. Zanim zasnęłam ponownie, pomyślałam o Nirvanie i postanowiłam, że jutro też ją ''odwiedzę'' .

Z relacji Nirvany:


<Nirvana>

piątek, 24 maja 2013

Od Maxa i Live

Jak to zwykle chodziłem tam i z powrotem nie wiedząc co z sobą zrobić. Nagle przede mną zobaczyłem rozległą łąkę ze stadem jakiś koni. Podszedłem tam. Wszyscy patrzyli na mnie jak na jakiegoś wroga, a ja miałem bardzo dobre zamiary wobec nich. Nagle przede mną stanęła dość ładna klacz i powiedziała:
***
-Witaj jestem Live a ty?- uśmiechnęłam się
***
- Ja.. ja jestem Max- jąkałem się.- To pewnie twoje tereny. Jak tak to przepraszam już stąd idę.
***
-Nie stój!- szarpnęłam go za grzywę. Chcesz dołączyć?
***
- Do czego niby- zapytałem obracając się do klaczy.
***
-No do stada..
***
Zamyśliłem się.
- A mógłbym?
***
-No raczej.... tak możesz.
***
- To świetnie! Mam nadzieje, że członkowie stada mnie przyjmą miło. Opowiesz mi coś o sobie, bo jestem tego bardzo ciekawy.
***
Popatrzyłam się na niego głupio.
-No dobra. Jestem raczej miła ale trudno zdobyć moje zaufanie. Ciesz się że jesteś w tym stadzie. Idź do członków stada ale uważaj na Nirvanę jest groźna.
***
- Ale ja chce poznać ciebie. Nie mam na razie poznawać członków.
Klacz popatrzyła na mnie dziwnie po czym dodała:
***
-To co chcesz jeszcze wiedzieć?
***
- Wszystko, ale może najpierw chodźmy na spacer.
***
-No dobrze chodź...
Poszliśmy pierwsze nad jezioro. Klacz weszła do wody, a ja stanąłem patrząc na nią smutnym wzrokiem.
***
Czułam się wspaniale w wodzie nie wiem czemu Max nie wskoczył do wody.
-Chodź!
***
- Wiesz co ten spacer to chyba był zły pomysł. Ja może pójdę się zdrzemnąć.
Powiedziawszy to zacząłem się oddalać. Live szybko wyszła z wody i podbiegła do mnie jednocześnie zatrzymując mnie.
***
-Chodź nauczę cię pływać!
***
- Kto powiedział, że nie umiem pływać!?
***
-Jeśli umiesz to chodź!
Nie czekając na odpowiedź szarpnęłam ogiera za grzywę i wciągnęłam do wody pływaliśmy wokół lili wodnych. Było bardzo miło.
***
Ja nie lubię wody ale muszę przyznać. Było bardzo miło i romantycznie. A co do romantyzmy ta klacz mi się zaczęła podobać.
- Jest tu bardzo miło- powiedziałem pływając wokoło klaczy.
***
-Czyli zostaniesz?- odpowiedziałam miło. Ja też muszę przyznać że ogier trochę podoba mi się.

KONIEC

OdNirvany CD historii Lizy

Patrzyłam na zabite cielsko. Wydawało się sporym zwierzęciem jednak nie chciałam go jeść, czekałam na Leona z jeleniami. Rozciełam swym ostrym kopytem gardło zwierzęcia. Zaczęła spływać krew. Czułam jej piękny zapach.
-Wypij. -powiedziałam
Klacz zrobiła skrzywioną minę i rzekła:
-Nie zrobię tego!
Na siłę przycisnęłam głowę klaczy by wypiła ta krew. Niestety tylko ją liznęła.
-I co dobra?!- spytałam
-Nie!- wykrzyknęła.
Nagle koło granic stada pojawił się mój brat- Karan. Lizy  rzuciła się w jego kierunku jak głupia. Ja patrzyłam na nich z zaciekawieniem.  Zaczęła się z nim cąłować. Wtedy nie wytrzymałam. Pobiegłam do nich i wykrzyknęłam:
-Co to ma być!? Zostaw go!
Rzuciłam się na klacz uderzając ją w głowę.

<Emily?! Co ty u licha robisz?!>

Od Emily CD historii Nirvany


Wzruszyłam ramionami ( jeśli konie mają ramiona ) i pokłusowałam sobie spokojnie do lasu. W pewnej chwili zatrzymałam się.
- Zaraz? Czemu ja to właściwie robię? - westchnęłam i ruszyłam dalej. Nagle usłyszałam jakiś szelest. Zobaczyłam młodą łanie pasącą się na polanie. Zakradłam się cichutko i ukryłam w krzakach. Nie lubiłam zabijać bez potrzeby. Od tamtej pamiętnej nocy zrobiłam się wrażliwa na śmierć. Umiem zabijać, ale robię to tylko wtedy kiedy nie mam innej opcji lub kiedy walczę w obronie bliskich mi osób. Wstałam i podeszłam do łani. Nie wystraszyła się i nie uciekła. Gdy spytałam ją dlaczego odparła:
- Bo nie masz złych intencji. Czuje, że nie lubisz zabijać bez potrzeby. Jestem Alice. A ty?
- Emily. - odpowiedziałam - Wybacz ale muszę już uciekać. - odwróciłam się kiedy nagle dostrzegłam ruch w krzakach. W zaroślach czaił się wilk. Wyskoczył wprost na Alice. Przerażona łania nie miała jak uciec. Wtedy rzuciłam się na wilka i po paru sekundach leżał martwy. Alice podziękowała mi i obiecała, że kiedyś mi się zrewanżuje, a ja wzięłam wilka i wróciłam do Nirvany. Czekała na mnie. Zrzuciłam cielsko drapieżnika na ziemię i odezwałam się:
- Proszę, jak chciałaś, ale nie mam bladego pojęcia czemu to zrobiłam. - choć muszę przyznać, że w głębi duszy cieszyłam się,
że Nirvana kazała mi iść do lasu. Dzięki temu uratowałam Alice. Przysiadłam w cieniu drzewa i patrzyłam jak klacz ogląda wilka.
- Muszę przyznać dobra robota... Emily? - powiedziała Nirvana
- Dziękuje za... no nieważne i... - westchnęłam - mów mi Lizy. Emily nie kojarzy mi się zbyt dobrze Nirvano. - klacz popatrzyła na mnie i kiwnęła głową. Znów zapadło milczenie.

<Nirvana>

Od Nirvany CD historii Emily

-Więc po co tu wtargnęłaś? -spytałam
-Yyy.... to twój teren?
-Tak, chyba bym nie zwracała uwagi na ciebie jak by nie był. Popełniasz ten sam błąd co Leon.Możesz mi się jeszcze przydać.
Popatrzyłam z ironią na klacz. Leon miał mi przynieść poroże jelenia a ona...
-Masz mi przynieść ... hmm... może zdołasz mi przynieść zabite zwierzę?
Klacz popatrzyła na mnie jak na idiotkę.
-Mam się bać wygnańca? No ba że przyniosę!
-Więc masz czas do 19:00 Goń! Tylko ma być świeże!

Od Emily

Był ciepły i słoneczny dzień. Wiał lekki wiaterek więc postanowiłam zdrzemnąć się chwilkę w cieniu drzewa. Ułożyłam się wygodnie, ale coś było nie tak. Ktoś mnie obserwował. Otworzyłam oczy i spostrzegłam w oddali jakiegoś konia. Nie znałam dobrze wszystkich koni wi9ęc nie wiedziałam kto to taki. Podeszłam trochę bliżej i spytałam.
- Kim jesteś? - spytałam
- Koniem, jak ty - te słowa były wypowiedziane z taką samą obojętnością jaką dobrze znam. Aż za dobrze.
- Ach, ty pewnie jesteś Nirvana? - zrozumiałam - Live mi o tobie mówiła. Podobno nie jesteś typem imprezowicza. - klacz milczała. Mierzyłyśmy się wzrokiem. W powietrzu czuło się napięcie. Ona: samolubna, zamknięta w sobie. Ja: nieufna, skryta. Podeszłam kilka kroków bliżej. Nie spuszczałam jednak oczu z Nirvany. Wiedziałam czego można się po niej spodziewać. W walce jest bezwzględna i nie zna litości. Na szczęście ja nie byłam amatorką. Jednak można było wyczuć wokół niej złowieszczą aurę. Nagle Nirvana odezwała się.

<Nirvana>

Nowy członek!

http://images01.olx.pl/ui/1/71/06/14586506_1.jpg

Imię: Maximus (mów na niego Max)
Płeć: Ogier
Wiek: 5 lat
Rasa: Polski koń zimnokrwisty
Ulubione zajęcie: Chodzenie na długie spacery oraz zawieranie przyjaźni.
Cechy: Na sam początek przyjacielski, dobry, miły, pomocny, opiekuńczy, romantyczny, czasem tajemniczy. Niekiedy umie pokazać swoją złość i agresje ale to tylko dla obrony własnej lub cudzej. Jest tez szybki, zwinny, sprytny, silny, inteligentny, perfekcjonista, odważny. Najważniejszą jednak jego cechą jest DOBRO.
Żywioł: Umysł i dobro.
Moce: Władanie umysłem- wtedy robi z nim co chce, przywołanie dobra- może przywołać ducha dobra który pomaga, np: w walce, robi się niewidzialny.
Stanowisko: Wojownik
Partner: Kocha Live, od samego spojrzenia na nią serce zaczyna mu bardziej bić.
Rodzina: Ze starej pamięta tylko ciocie i wujka. Teraz ma nadzieje, że jego rodziną będzie Live.
Historia: Wychował się u wujostwa, ponieważ jego rodzice polegli na wojnie. Ciocia dobrze go wychowywała, a wujek bardzo dobrze nauczył obrony i ataku. Kochali go jak własnego syna i dbali jeszcze lepiej niż o siebie. Ciocia nazywała go ''Pięknym jak jego mama'', ponieważ był do niej bardzo podobny. Gdy jednak wybuchła straszna wojna musiał uciec, bo walczyć nie mógł (był na to za młody). Ciocia i wujek pożegnali go, a sami polegli na wojnie.
Gdy tak wędrował i wędrował dołączył do jakiegoś stada. Był tam bity i poniżany. Po paru latach uciekł. Znalazł dom tutaj. W tym pięknym i dobrym stadzie- stadzie gdzie panowało dobro i spokój. Stado tak idealne, że już do końca swych dni w nim zostanie.
Właściciel: YokoOno

Od Nirvany CD historii Leona

Zobaczyłam łup. Poczułam zapach krwi. Zaczęłam okrążać dookoła ogiera. Czułam jego strach, jednak nie mógł nigdzie się ruszyć. Był przerażony.
-Witaj, to ty nie wiesz że nie wchodzi się na tereny wygnańców? -zakrzyknęłam ze złością.
Widziałam w jego oczach strach. Odpowiedział:
-To ttyy jesteśś wwyygnańcem?- wydukał
-Tak. Ale nie bój się przydasz mi się do czegoś...
Ogier skinął głową i posłusznie się pokłonił.
-To do czego? - spytał.
-Chodź za mną.
Doszliśmy do jaskini. Na ścianach była krew, zioła i inne straszne rzeczy takie jak kości i czaszki. Ogier poczuł zapach krwi. Popatrzyłam na niego.
-Więc masz mi przynieść 5 dorosłych jeleni. Oszczędzę cię jeśli to zrobisz. Mój Rottweiler pójdzie z tobą. Przypilnuje cie. Spokojnie nie gryzie, on tylko łapie trop. Kazałam mu byś sam wytropił zwierzynę. Przynieś punktualnie o 18:00 jeśli nie twoją czaszkę powieszę zamiast jelenich rogów...

<Leo? >

Od Leona


Przechadzałem się bezcelowo po terenach. Wiał lekki wiaterek i świeciło słońce, które co jakiś czas chowało się za chmurami. W sumie jeszcze nie rozmawiałem tu z nikim oprócz Star i Live. Poszedłem na łąkę i zacząłem powoli skubać trawę. Trochę było mi smutno z tego powodu ale z drugiej strony zdążyłem już do tego przywyknąć. Gdy tak skubałem trawę a chmury powoli snuły się po niebie zobaczyłem kogoś w oddali. Powoli ruszyłem w tamtym kierunku, chciałem kogoś poznać i przy okazji dowiedzieć się czy tym kimś jest koń ze stada. Gdy byłem odpowiednio blisko zobaczyłem, że to...

<Kto chce dokończyć?>

Nirvana zostaje wygnańcem!

Od dziś ona zostaje wygnańcem! Naganne zachowanie, brak szacunku, okropność!

ZOSTAJE WYGNAŃCEM zasłużyła sobie.

Panuje ZAKAZ kopiowania Nirvany!!!! 

 

Od Nirvany

Był ciemny wieczór, ja pragnęłam krwi. Wyruszyłam na polowania. Mój pies towarzyszył mi. Miałam już wypatrzoną ofiarę. Była nią Live. Gdy nagle zobaczyłam klacz pognałam skradając się i będąc cicho. Zaszłam ją od tyłu. Nic nie zauważyła. Mocno kopnęłam ją w tył głowy powodując wielki krwotok. Klacz nie mogła wstać. Wykorzystałam okazję i ugryzłam ją w kark. Próbowałam przydusić ją. Jednak po chwili użyłam mojego oszałamiającego wzroku i popatrzyłam na Live. Klacz znów upadła raniąc się jeszcze bardziej. Po chwili odeszłam. Znów zaczęłam iść ku ciemnym stronom. Jednak za sobą zobaczyłam alfę. Teraz ona uderzyła mnie. Wstałam jednak. Nie widziałam już klaczy. Poszłam w las. Nie patrząc nigdzie natknęłam się na jakiegoś konia.
-Hej jestem Alex. -wesoło oznajmił.
-Spadaj!- wykrzyknęłam
Ogier nieposłusznie warknął:
-Mam bać się klaczy?! Smieszna jesteś!
Jego strata. Potraktowałam go jak Live. Tyle że on uderzył głową w skałę. Po chwili położyłam na nim kopyto i powiedziałam:

-Jeszcze jakieś ostatnie słowo?

<Alex? co dodasz?>


OD LIVE: Nirvana -20 ZP!!!! Zostajesz wygnańcem!!! NAGANNE ZACHOWANIE!

czwartek, 23 maja 2013

Od Nirvany, dobry początek, zły koniec.

Cały czas się uśmiechałam i pomagałam innym, to było okropne! Cały czas Nirvana to tamto i siamto. Powiedziałam już dość! Wybuchłam agresją. Przepychałam się między innymi końmi. Kopałam je, biłam, gryzłam. Nie miały nic przeciwko, bały się mnie. Złowieszczo patrzyłam na innych z góry. Mój wzrok wystarczył by paść na kolana. Przechadzałam się wzdłuż granic stada. Mimo że znęcałam się nad innymi to stado było fajne. Podobało mi się to że miałam nad innymi kontrolę. Jednak mój żywioł przerywała zawsze Live. A bo tego nie możesz, to zakazane i w ogóle. Wredna jest. Nie rozumie mojego cennego charakterku.
Kiedyś biłam się z innym koniem a Live:
-Co ty robisz! Zaraz cię wygnamy ze stada!
Ojejku, ale mnie to interesuje....  . Myślę że wreszcie kiedyś pokonam jakiegoś durnego konika i zobaczy że ja jestem panią i władczynią....
Popatrzyłam na wszystkich dookoła. Rzuciłam się na Guerrę.

<Guerra, coś dodasz?>

Nowy członek!

Imię:Nirvana
Płeć: Klacz
Wiek: 4 lata
Rasa:Koń Fryzyjski
Ulubione zajęcie: Dręczenie innych myślami, spacery w samotności.
Cechy: Tajemnicza, nieposłuszna, potrafi obchodzić się z krwią, kocha walczyć, arogancka,  ponura, zamknięta w sobie, zła, złowieszcza, aspołeczna i przede wszystkim bezlitosna.
Żywioł: Tajemnice i umysł
Moce Czyta w myślach oraz nimi włada, oszałamia spojrzeniem, zawsze towarzyszy jej rottweiler Darky
Stanowisko:Morderczyni
Partner:Niezainteresowana, jeśli już zależy jej na ogierze , który potrafi być zły, nie chce zwykłej kukły.
Rodzina:Całą wymordowała, oszczędziła tylko siostrę i matkę które ukryły się w lesie by nie polec.
Historia:Co tu dużo opowiadać... może powiedzieć: Przybyła tu ze stada białej róży.
Właściciel: aniwa

Gniada zostaje oddana do adopcji!


Imię: Gniada
Płeć: Klacz
Wiek: 5 lat
Rasa: Angloarab
Ulubione zajęcie: Skoki przez przeszkody
Cechy: Skromna, urocza, mia, czasem zwariowana
Żywioł: Czas
Moce: Przyspieszenie/cofanie/zatrzymanie czasu
Stanowisko: po adopcji
Partner: po adopcji
 Rodzina: Mama Trenne, tata Wolf
Historia: Kochana przez kilka lat, potem stala sie niepotrzebna...
Właściciel: po adopcji

piątek, 17 maja 2013

Od Emily

Sorry Emily że mówiłam Sendy, przyzwyczaiłam się xD:

 Wędrowałam sobie samotnie przez las. Towarzyszyły mi jedynie wspomnienia. I to niezbyt przyjemne. Szłam tak sobie od roku, pokonując wiele dróg i ścieżek. Nigdy nie chciałam dołączać do żadnego stada. Po tym co się stało... nie chciałam przeżywać znów tego samego. Skrywałam w sercu coraz więcej uczuć i nie potrafiłam ich nikomu wyjawić. Wszystkim wydawałam się oziębła i nieczuła, ale ja nie mogłam nic na to poradzić. Lecz tego dnia wszystko się zmieniło. Kiedy słońce było już wysoko na niebie postanowiłam zdrzemnąć się w cieniu drzewa. Znalazłam wygodne miejsce i zasnęłam. Kiedy się obudziłam i otworzyłam oczy zobaczyłam wpatrującą się we mnie klacz. Tak się zaskoczyłam, że gdy wstawałam uderzyłam głową w gałęzie drzewa.
- Oj, wybacz. Nie chciałam cię wystraszyć. - powiedziała szybko
- Nic się nie stało. - odparłam
- Nigdy cię nie widziałam. Kim jesteś? Ja mam na imię Live. - przedstawiła się
- Emily. - powiedziałam krótko
- A co ty tu robisz? Odłączyłaś się od swojego stada? - spytała Live.
- Nie. Po prostu szłam i zdrzemnęłam się na chwile.
- A do jakiego stada należysz? Znam wszystkie konie z okolicy. Przynajmniej z widzenia.
- Ja nie należę do żadnego stada. W moim rodzinnym stadzie... już nie mam rodzinnego stada. - zrobiło mi się nieprzyjemnie, nie wiedziałam co powiedzieć.
- Przykro mi. Może chcesz o tym opowiedzieć? - zapytała troskliwie
- Wolałabym nie... - Live skinęła głową i spytała:
- A może chcesz dołączyć do mojego stada? - spojrzałam na nią ze wzruszeniem. Wreszcie znów mam swój dom.

Ogłoszenie 1

Ogłoszenie 1

Wszyscy uważają że ogier który jest planowanym betą będzie zły. Macie do niego pretensje bo ''leci na betę''. Już mówię: to nie prawda! Sama go zauważyłam i ja zaczęłam pisać. Pewnie jeszcze długo nie będziemy mieć bety. Za wszystkie oskarżenia proszę przeprosić.
Po drugie: Zasady stada mają być przestrzegane. Sendy nie napisała pierwszego opowiadania, grozi jej wydalenie ze stada. Sendy: daję ci czas do 22:00 lub jak wolisz do 23:00.

Wasza alfa, Live

Od Karo- jak się tu znalazłem?


Od Karo- Jak się tu znalazłem?
Chodziłem po różnych terenach. Od łąk i lasów aż po góry. Błąkałem się po świecie jak dusza która nie może wejść do nieba. W pewnym momencie zobaczyłem płot. Z łatwością go przeskoczyłem. To że byłem koniem zimnokrwistym czyli jak to niektórzy ludzie uważają, gruby i nieudatny do sportów rekreacyjnych, dość dobrze poradziłem sobie z płotem. Wtedy zobaczyłem siwą klacz. Przerywając jedzenia trawy zaczęła rozmawiać:
-Cześć-powiedziała
-Cześć- odpowiedziałem klaczy
-Jesteś nie stąd, prawda?- zapytała się
-Yyy… tak
-Aha, szukasz czegoś może- zapytała się
-No tak. Stada?
-Jak tak to tutaj jest stado, Stado Żywej Legendy- powiedziała
-Naprawdę? WOW, fajnie. A mogę tu zostać?- spytałem rozglądając się.
-Jasne, tylko zaprowadzę cię do alfy. Co ty na to?
-Dobrze.
Poszliśmy na łąkę. Tam pasła się kara klacz.
-Hej Live. Ten pan chciałby dostąpić do stada.
-Naprawdę? To fajnie. Witamy w stadzie.
-Dziękuję.- odpowiedziałem
-To od dzisiaj należysz do stada.- powiedziała klacz.
Bardzo się ucieszyłem. Podsumowywując nigdy nie należałem do jakiegokolwiek stada. No chyba jak byłem jeszcze małym źrebakiem, ale to się stało tak dawno że aż nie pamiętam kiedy. Poszedłem w kierunku najbliższego lasu. Muszę się przyznać że kocham samotne wędrówki po lesie. Myślałem co teraz mam zrobić i przy okazji co się stanie w przyszłości. Lecz to jest nie odkryte.

Od Pokera CD historii Live

-S-smuta przez mnie?- zdziwiłem się. Było mi przykro, że ktoś przez mnie cierpi
-Tak- powiedziała stanowczo
-Ale...ja nie chciałem jej zrobić przykrości. Po prostu...ech tobie mogę powiedzieć, byłem zmęczony, to jeden, a dwa...dwa razy zmienialiśmy miejsce, w którym spaliśmy. Coś za nami łaziło, wiedziałem co, ale nie chciałem, żeby coś stało się Rose. Bardzo ją lubię, i przykro mi, że tak to odebrała...gdy ona poszła, to coś znowu przyszło...
-Co to za coś?- spytała lekko przekonana
Powiedziałem jej to szeptem na ucho. Zdziwiła się.
-Live, ja ją lubię- mówiłem- nie wiedziałem, że tym ją zranię...nie chciałem, żeby coś się stało Rose! Nie wiedziałem...
-To napraw to!
-Racja!
Pogalopowałem w stronę lasu. Chciałem znaleźć Rose. Nawet by mi do głowy nie przyszło, że tak to odbierze. Lubię ją...oprócz Rudego, i Lili, to moja jedyna przyjaciółka. W końcu ją znalazłem.
-Rose...-zacząłem
-Co chcesz?- odpowiedziała sucho
-Słuchaj...ta sytuacja wczoraj...ja nie chciałem żebyś to tak odebrała! Do głowy by mi nie przyszło, żeby Cię zranić. Bardzo Cię lubię, pamiętasz to coś co za nami łaziło?
-No...
-Przyszło jeszcze ze dwa razy, a ja nie chciałem, żeby TOBIE coś się stało...lubię Cię i naprawdę nie chciałem żeby z mojego powodu było Ci przykro!
To co mówiłem, to szczera prawda. Nie lubię, jak ktoś przez mnie cierpi, zwłaszcza moi przyjaciele. A Rose do nich należała.
-Rose...
<Rose, ja naprawdę nie wiedziałem że tak to odbierzesz lubię cię!>

środa, 15 maja 2013

Od Live CD historii Rose

Opuściłam klacz. Pokłusowałam w przeciwną stronę . Na łące pasł się ogier.
Podeszłam do niego.
-Cześć Live!
Ogier się uradował na mój widok, jednak ja była na niego zła ponieważ uraził moją przyjaciółkę. Patrzyłam na niego z głupią miną.
-O co poszło?
Popatrzyłam na niego  z tą samą miną. Dalej byłam zła.
-Ale yyy... co?
-Nie udawaj.
-No co!
 Kopnęłam lekko go.
-O co chodzi z Rose, czemu jest taka smutna?!

<Poker>

Od Rose CD hitorii Pokera

Od Razu gdy zauważyłam ogiera skryłam się  za drzewami. Chyba mnie nie zauważył. Odwrócił wzrok i znów zaczął. Zachował się chamsko. Moja miłość zgasła. Nagle zauważyłam Live.
-Witaj moja droga!~- zaśmiałam się  robiąc dobrą minę do złej gry.
-A no cześć, co tam?
-Nic.... - kopnęłam kępę trawy.
-Widzę że coś ukrywasz...
-Nie nic... ja.. chodź dalej.
Pokłusowałyśmy w stronę ścieżki miłości.
-No to o to chodzi że Poker mnie nie lubi.
-Czemu przyszło ci to do głowy?!
-Ehh... sama się go spytaj...

<live>

Od Pokera CD historii Rose


To coś odbiegło. Byliśmy bezpieczni. Wiedziałem co to jest, ale nie mówiłem. Wtedy spojrzałem na Rose. Lubiłem ją...ale dlaczego cały czas za mną chodzi?
-Wiesz...-zacząłem- jestem zmęczony i śpiący, wiesz...długa wędrówka do tego stada z samego rana. Po prostu jestem śpiący
-Rozumiem- powiedziała trochę smutna
-Spotkajmy się jutro- uśmiechnąłem się- pokażesz mi tereny jak będzie widno.
-Ok- teraz i ona się uśmiechnęła
Położyłem się spać. Spodobało mi się to stado. Bardzo chciałem zobaczyć jego tereny.
*****
Następnego dnia, wstałem rano. Poszedłem na łąkę. Zjadłem trochę, a potem zobaczyłem klacz
<Rose>

wtorek, 14 maja 2013

Od Fanty CD historii Live

-Sama nie wiem!
Znów przybrałam postać jelenia i wróciłam do skubania trawy.  Pognałam w stronę pasących się koni.
Zauważyłam Wanilię. Przywitałam się. Wyglądała na przestraszoną.  W sumie pewnie pierwszy raz widziała takiego jelenia.
-Hej nie poznajesz mnie?
-Yyy... nie?
-To ja Fanta!
Klacz dziwnie się na mnie popatrzyła i powiedziała:

<Wanillia?>

Od Live CD historii Pokera

Wyszłam z wody.
-Może pod granice?
Ogier kiwnął głową i ruszył za mną. Po drodze widziałam pasące się konie. Myślałam co stworzyłam, jakie piękne jest to stado. Prowadziłam pogawędki z wiewiórkami i jeżami. Nagle Poker krzyknął:
-Live, uważaj!
-Co?
-Jeleń!
Faktycznie na drodze stał jeleń. Miał potężne rogi i był ogromny. Zawsze lubiłam te zwierzęta więc śmiało się przywitałam:
-Hej, jestem Live a ty?
-Jestem Fanta!- zaśmiała się.
Klacz szybko przybrała postać konia.
-Czemu znów używasz tej mocy?

<Fanto-jelonku? xD?>

Od Pokera


Nudziło mi się, postanowiłem spacerkiem pójść nad jeziorko. Musze przyznać...bardzo polubiłem to stado. Lili też dobrze się tu poczuła. Nawet się nie obejrzałem, gdy dotarłem nad jeziorko. Pięknie wygląda. Było bardzo rano, i większość koni spała. Mnie naszło na poranny spacer. Myślałem, że nikogo nie spotkam. Ku mojemu zdziwieniu, w wodzie widoczny był kształt. Rozpoznałem go po chwili
-Witaj alfo!- krzyknąłem uśmiechnięty
Klacz przypłynęła do mnie i również się uśmiechnęła
-Poranny spacerek?- spytała
-Tak mogę się przyłączyć?
<Alfo : )>

Od Rose CD historii Pokera

Poszłam za ogierem. Ten już spał. Postanowiłam usłać sobie legowisko z zeschłej trawy. Położyłam się obok ogiera. Rozmyślałam o wszystkim i o niczym. Ciszę przerwało ciche szelescenie. Obudziłam Pokera.
-Co się stało? - spytał zaspany.
-Słyszę coś...
-Co?
Wsłuchałam się dokładniej. Słychać było kroki i wycie wilka.
-Teraz już wiem!- powiedział zaniepokojony.
Wyszedł z jaskini i rozglądnął się dookoła. Nic nie widział. Wrócił spać. Po chwili jednak gdy ja zasypiałam coś napadło nas!!! Warczało, piszczało i gryzło. Było ciemno więc nie mogłam powiedzieć co to jest. Dzięki wspólnym mocą powstrzymaliśmy bestię.
- Co to było!??? -spytałam przerażona

<Poker? Co to za ''cuś'' ? xD>

Nowy członek!

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi5HPkhy-uXyKW4GTqqVpAqD3IrfIAS4jkM3ezBOqMX-cEQJNpfwi6Bqa2l-JvVr8efyfF-jAzxcSyU9y6fiBOMHR74Jy0zZccuriRuDMZpYn518eJWryYJduUqV-43Y6SKsy-W_XLUHHLM/s400/konie_andaluzyjskie2.jpg
Imię: Emily ( dla przyjaciół Lizy )
Płeć: klacz
Wiek: 3 lata
Rasa: koń andaluzyjski
Ulubione zajęcie: wygrzewanie się na słońcu lub drzemanie w cieniu drzewa
Cechy: mądra, uczciwa, dzielna, wyrozumiała, silna, szybka, zwinna, sprytna, dumna, wierna wobec przyjaciół, skryta, tajemnicza, zawsze walczy w obronie tych których kocha, bywa nieufna, lecz nie można jej za to winić
Żywioł: śnieg i lód
Moce: potrafi wywołać potężną burzę śnieżną, umie wszystko zamrażać
Stanowisko: morderczyni
Partner: Szuka ogiera, który odmieni jej pogląd na świat i na nowo nauczy kochać.
Rodzina: Straciła ją bezpowrotnie
Historia: Urodziła się w Stadzie Wiecznych Tajemnic jako młoda alfa. Kiedy miała 2 lata na jej stado napadło inne. Emily uratowała rodzinę i przyjaciół, zakochując się i związując z synem pary alfy wrogiego stada. Kochała go i szanowała, ale Zoro ją zwiódł i oszukał. W nocy, gdy spał na terenach Stada Wiecznych Tajemnic razem ze swoją partnerką, przyprowadził swoje stado i razem z nimi pozabijał wszystkie konie, łącznie z rodzicami Lizy. Gdy Zoro już miał zabić swoją fałszywą partnerkę, jego serce się zawahało. Obudził Emily i kazał jej już nigdy tu nie wracać. Przerażona klacz pozbawiona rodziny błąkała się samotnie bez celu i z każdym dniem skrywała w sobie coraz więcej uczuć. Od takiego życia uratowała ją Live, lecz dla reszty świata być może już nigdy nie otworzy swojego serca.
Właściciel: Pandzia534


Od Roshen CD historii Alexa

-Auć! -to coś mnie ugryzło!
Po chwili z wody wynurzył się bóbr.
-Co wy tu robicie?! To nasz teren!
-Jaki wasz teren? To nasze stado!
-Nie! Wasze stado jest w kierunku południa.
Rozglądneliśmy się dookoła. Faktycznie nie byliśmy już w stadzie.
-I co teraz? - spytałam.
-Mnie się pytasz?
Z wody wynurzył się Boguś.
-Jak dobrze że jesteś! - krzyknął Alex.
Bóbr się dziwnie popatrzył.
-Yyy?
-Zaprowadź nas do stada.
Nagle ogier przerwał:

<Alex?>

Od Alexa CD historii Roshen

-Hahaha… bardzo śmieszne- zaśmiałem się i wskoczyłem do wody tak że Boguś spadł z pleców Roshen.
-To jak ty moja syreno, płyniemy dalej- odpowiedziałem i popłynąłem dalej. Obróciłem się a Roshen stała w tym samym miejscu.
-Ej. No chodź. Będzie fajnie. Obiecuję.
-No nie wiem, a jeśli będzie za głęboko?
-To będę cię łapał. Złapię cię za nim utoniesz, zgoda?
-Yhm…- powiedziała nie pewnie klacz i podpłynęła do mnie.
Fale z lekkością utrzymywały grzywę i nasze ogony. W pewnej chwili wpadłem na świetny pomysł. Zanurzyłem się. Klacz bardzo się przestraszyła gdy zobaczyła że mnie nie ma podpłynęła do miejsca gdzie znikłem i nagle wyskoczyłem jak torpeda z wody tak że Roshen przez chwile nie wiedziała o co chodzi.
-Hihihi…- zaśmiałem się z miny Roshen.
-Co się śmiejesz. A gdyby ci się coś naprawdę stało? Przestraszyłeś mnie na śmierć. Ty… ty… oj… ty.- zażartowała klaczka.
Poszedłem dalej i nagle coś wciągnęło mnie do wody. Klacz na początku myślała że to znów ten sam żart.
-Tym razem mnie nie nabierzesz. Słyszysz!? Nie nabierzesz.
Lecz po chwili zmieniła wyraz twarzy i zdenerwowała się. Krzyknęła gdy zobaczył jakieś ruchy w wodzie:

(Roshen? Jakaś adrenalina, zawsze musi być XD)

Od Guerry

Dziś w nocy nie mogłam zasnąć, udałam się więc na spacer.
Szłam sobie przez las, zimny wiatr wiał mi w pysk, a ja szłam zapatrzona przede siebie...
Nagle z za krzaków wyskoczyła wiewiórka, była taka słodka...
patrzyła na mnie tymi swoimi oczkami, podeszła do mnie i chyba się zaprzyjaźniłyśmy. Zaczęłyśmy się gonić, pomimo że to nie w moim ''stylu''...
Biegłam za nią, grzywa zasłoniła mi oczy, i nie wiedziałam gdzie biegnę
i nagle poczułam uderzenie.
Wiewiórki nie było, ja podniosłam łeb do góry i zobaczyłam Karo...
Karo CD?

poniedziałek, 13 maja 2013

Od Roshen CD historii Alexa

Popatrzyłam na żeremia bobrów.
-Wiesz Alex ja też mam swoich przyjaciół, Venne to jedna z nich. Chcesz zobaczyć Bogusia?
-Kto to?
-Podejdź bliżej żeremi.
Nagle przez dziurę wypłynął Boguś i chwycił Alexa za nos.
-Auć! - krzyknął
-Twój MArley przyprawia mnie o zawały serca, mój Boguś szczypie za kinole.
Bóbr śmiał się z czerwonego nosa Alexa.
-Rudolf!- zaśmiałam się z ironią.
Boguś wskoczył mi na plecy. Popłynęłam na głębszą wodę.  Alex został przy brzegu.
-Co boisz się? Rudolf wskakuj do wody!

<Rudolfie? xD (Alex)>

Od Alexa CD historii Roshen




Zawo0łałem szybko Marleya. Ten usłyszał moje zawołanie i szybko przybiegł. Obcy wilk już miał się… na nas rzucić gdy nagle Marley naskoczył na niego.
-Roshen! Chodź tu! Marley da sobie rade!- krzyknąłem do przestraszonej klaczy.
Roshen posłusznie pobiegła za mną. Schowaliśmy się w mojej jaskini. Po chwili przyszedł Marley, był trochę ranny.
-Ty mały urwisie. Chodź muszę cie zabrać do pani doktor- powiedziałem do wilka. Ten z nie chęcią szedł lecz wiedział żę chce dla niego dobrze.
-Na pewno nic z nim nie jest?- spytała się roztrzęsiona klacz.
-Mam nadzieje że nie- odparłem zmartwiony.
Po chwili z jaskini wyszła Wanilia i powiedziała że Marleyowi nic nie będzie. Odetchnąłem.
-Teraz będziesz musiał zostać w jaskini. Lucas się tobą zajmie.
Wilk pokiwał ze zrozumieniem głową i poszedł na swoje miejsce.
-To jak, trochę uspokojona panienka?- spytałem nabierając na twarzy klaczy lekki humorek.
-Tak, dzięki.- odpowiedziała
Poszliśmy nad jezioro i przyglądaliśmy się falującymi falami(XD). Wtedy Roshen westchnęła i powiedziała:

(Roshen? Tak będę cię męczył opowiadaniami XD)

Od Guerry



Dziś był mój pierwszy dzień w stadzie.
Z nikim nie rozmawiałam, praktycznie w ogóle nikogo nie poznałam. Miałam wrażenie, że wszyscy się na mnie dziwnie gapią poszłam więc na górską polankę.
Siedziałam sobie w ciszy i obserwowałam latające ptaki, widok był zachwycający. Oprócz tego praktycznie nic się nie wydarzyło, więc nie mam zbytnio o czym mówić.

Walka w stadzie!

Dziś na arenie stoczą walkę:

Astro vs. Roshen
Powód: Chcą sprawdzić kto ma więcej siły. Roshen wyzwała Astra
Kto ma większe szanse:Astro

Wyniki będą już jutro!

Nowy członek!


http://www.fotosdecaballos.es/wp-content/uploads/2013/01/Irish-Cob-8.jpg

Imię: Karo
Płeć: Ogier
Wiek: 4 lata
Rasa: Shire
Ulubione zajęcie: Przechadzki przez las, namyślanie się nad jeziorem w samotności
Cechy: Miły, przyjazny, opanowany, spokojny, zrównoważony, odważny, asertywny, sprytny, odważny, oddany bliskim i stadzie, kochający, sprawiedliwy, uczynny, honorowy, wierny, odpowiedzialny , uczynny, inteligentny, uparty, pomocny, nigdy tej pomocy nie odmówi, w stosunku do obcych jest agresywny, zły, groźny, niebezpieczny.
Żywioł: Ogień, Woda.
Moce: Potrafi zrobić różnorodne tarcze z wody lub ognia, potrafi mieszać żywioły razem ze sobą, potrafi wyczarować różnorodne zwierzęta za wody i ognia, ogółem wszystko związane z żywiołami.
Stanowisko: Morderca.
Partner: Nie ma. Szuka.
Rodzina: Matka Orsay, Ojciec Miquel.
Historia: Urodziłem się na wolności jako źrebię. Jednak od razu po moim urodzeniu, zabrano mnie z mojego rodzinnego miejsca. Ludzie zabrali mnie mojej matce. Udomowili. Byłem świetnym koniem pociągowym. Ludzie mnie chwalili i dawali dużo miłości. Lecz mój pan, w koń Cu nie miał tyle pieniędzy tak żeby wykarmić swoją rodzinę i do tego mnie. Bardzo mnie kochał, lecz nie miał wyboru. Musiał mnie sprzedać. Kupili mnie najpierw ludzie z dworu. Księżna potrzebowała konia który ciężko by pracował. Znosiłem pracę w upały i w największe mrozy. Aż pewnego dnia znudziłem się księżnej a ona kazała mnie zawieść na rzeż. Jednak mój stajenny, najlepszy przyjaciel, nie pozwolił na to i wypuścił mnie. Błąkałem się tak dosyć długo, aż wreszcie znalazłem Stado Żywej Legendy. Klacz Alfa okazała się bardzo miła i przyjęła mnie z otwartymi ramionami. Zadomowiłem się tu i myślę że zostanę tu jak najdłużej.
Właściciel: izusia321

Od Roshen CD historii Alexa

-Ładnie tutaj! -powiedziałam i zaczęłam pić wodę.
Była całkiem smaczna. Trochę smakowała Alexem. Nagle zza krzaków wyskoczył Marley.
-Alex raaaaatuj!!!!!!!!!
Przestraszona popchnęłam go do wody (ogiera)
Cały mokry wstał i powiedział:
-To tylko Marley! Nie bój się.
-Tsaaa łatwo powiedzieć! Bob Marley co?
Bałam się. Przytuliłam się do Alexa. Przyleciała Venne.
-Matko co to za bydle?!- krzyknęła i zaczęła latać w kółko.
-Spokojnie to tylko Marley!- powiedziałam.
-Yyy... Roshe, to nie Marley! On ma inny kolor za uszami!
-Grrrr..... wrrr..... -zaczął ślinić się na nasz widok.
-Co teraz? - spytałam zaniepokojona.

<Alex co teraz?!>

Od Alexa


Od Alexa-CD historii Roshen

-Siema, Alex zwiem się.-odpowiedziałem do wilgi
-Ty umiesz rozmawiać ze zwierzętami-spytała się zdziwiona klacz.
-Jasne że tak, kochana. Już od urodzenia moimi najlepszymi przyjaciółmi były wszelakie zwierzęta. No i oczywiście moja siostra… no… -zacząłem się jąkać i opuściłem głowę i popatrzałem się lekko w bok na trawę.
-Coś się stało?- spytała Roshen
-Nie, nic… tylko… a nie ważne. Po prostu jeszcze nie pogodziłem się… no… z… z utratą ukochanej siostry-odpowiedziałem patrząc na poprawiającą sobie piórka wilgę.- Ona była zawsze gdy tylko potrzebowałem wsparcia lub kogoś ukochanego. Po prostu kogoś kto by ze mną pogadał-odpowiedziałem zamyślając się – Ale tu chyba mam kogoś z kim mógłbym pogadać- uśmiechnąłem się.
-Jasne! Masz Live, mnie i dużo koni które znajdą czas na pogaduszki.- zaśmiała się razem ze mną.
-Fajnie mieć własne stado, ale dobra trochę zagadałem się. Może chcesz się napić. Dziś jest strasznie gorący dzień.
-Możemy pójść-odpowiedziała Roshen i wolnym kłusem dotarliśmy do jeziorka.
Zacząłem pić czystą i dobrą w smaku wodę, gdy Roshen powiedziała:

(Roshen, CD?)

Nowy członek!

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiTfAC5BDpHjJvsEM2nY90TimNcJS-38cVy1jAmQvSFFDx_nyfcsgx0FEJPSluD2TW-z4opDSA6v5QzdQ1-2CYc7quqc-d0F9v_UIvOelxERjhMOMlYwunrYPG0JL6wAp_w6H48ufUgKA4F/s1600/kary_arab.jpg

Imię: Guerra (po włosku Wojna).
Płeć: Klacz
Wiek:2 lata
Rasa: Koń czystej krwi arabskiej
Ulubione zajęcie : Bieganie, nocne spacery
Cechy: Chamska, pyskata, zadziorna, odważna, towarzyska, zabawna,pomocna, opiekuńcza, inteligentna, szalona, tajemnicza.
Żywioł: Życie
Moce: Potrafi ożywić swoim oddechem, oraz uzdrowić swoimi łzami.
Stanowisko:Lekarka
Partner: Pożyjemy zobaczymy...
Rodzina:Yyy..nigdy nie miała i pewnie nie będzie mieć
Historia:
Trudna, ciężka i bolesna...zawsze była nie słusznie osądzana, była ''czarną owcą'' w żadym stadzie nie zostawała dłużej niż 1 tydzień, reszty nie musisz znać...
Właściciel: martusia-2001

Planowany samiec beta!

Chyba mamy już samca beta!



OGŁASZAM:
Bety nie muszą być razem! Samica Beta może mieć innego partnera niż Samiec Beta! Samiec również.

Od Silvera CD historii Lili

-Hej , jestem Silver! - przywitałem się.
Klacz wyglądała na przestraszoną.
-Cześć, Lili. Miło mi.
-Mnie również.
Zapadła cisza.
-Od kiedy tu jesteś?- spytałem
-Od niedawna. Od 2 dni.
Uśmiechnąłem się.
-Chcesz iść na spacer?
-Jasne!
Poszliśmy w kierunku jeziora. Rozglądałem się na boki. Lili zrywała kwiaty.
-Co chcesz z nimi zrobić?- spytałem.,

Od Rose CD historii Pokera

Poszłam za ogierem. Dogoniłam go po 15 minutach. On już spał. Pozrywałam suchą trawę i wyścieliłam sobie legowisko obok Pokera. Wtuliłam się w niego. Znów poczułam ten ciepły oddech ma swoim karku.
Poker spał jak zabity. Z oddali słyszałam cichy szelest. Pomyślałam że to Live więc nie zwracałam na to uwagi. Chwilę potem wyraźnie ktoś chodził niedaleko naszej jaskini. Szelest przeobraził się w wycie. Szybko obudziłam Pokera.
-Poker, wstawaj! Wilki!

<Poker?>

Krótkie ogłoszenie.

Krótkie ogłoszenie od Live:

1. Super mamy kilku nowych członków! Proponuję pisać więcej opowiadań by tworzyć koński świat przygód.
2. Być może, ale nie obiecuję, zostanie wybrany ogier/klacz beta.
3. Zasady w stadzie się zmieniają. Proszę zajrzeć do tej zakładki.

To chyba na tyle, wasza Live :D.

Od Leona CD historii Star

Powoli ruszyłem w kierunku klaczy tarzającej się w trawie. Z daleka wyglądało to dość zabawnie. Gdy byłem już dość blisko klacz wstała i się przedstwaiła. Ja odpowiedziałem:
- Hej, ja nazywam się Leon.
- Ten nowy. - uśmiechnęła się klacz.
- Ta - odpowiedziałem próbując się uśmiechnąć.
Klacz chyba to zauważyła. Nastałą chwila ciszy aż w końcu powiedziałem:
- Właściwie to przyszedłem cię o coś prosić.
- Co takiego? - zapytała Star
- Słyszałem, że jesteś samicą Gamma więc pewnie dość dobrze znasz tereny i czy mogłą byś mnie oprowadzić?
Nie chciałem jej się narzucać bo pewnie miałą jeszcze dość dużo obowiązków więc zaraz po tym dodałem:
- Oczywiście jeśli jesteś zajęta nie będę ci przeszkadzał.

<Star CD?>

Od Lili

Ja i Poker poznawaliśmy nowe konie. Stara kobyła, która uciekła z nami, postanowiła dołączyć do stada które spotkaliśmy po drodze. Nam również to proponowano, jednak poszliśmy dalej. Na szczęście dotarliśmy tu. Całkiem miłe stado. U ludzi nie podobało mi się to, że to oni wybierali mi partnera. Miałam nadzieję, że tu może uda mi się znaleźć miłość samej. Leżałam tak i myślałam nad jeziorem. Moje myślenie przerwał głos kopyt. Zobaczyłam za sobą ogiera.
<Jakiś fajny ogier chce dokończyć?>

Od Pokera CD historii Rose



Wiem- uśmiechnąłem się- słyszałem o tobie
-Naprawdę?
-Tak, kumpel mi mówił
-Czyli?
-Kojarzysz Rudego? Przedstawiał nam konie. Mi i siostrze.
Pogadaliśmy jeszcze chwile.
-Jesteś nowy nie?- spytała
-Niedawno dołączyłem, niedawno znaczy wczoraj.
-Widziałeś już tereny?
-Z grubsza tak...
Zorza już całkowicie minęła. Byłem zmęczony po podróży. Rose powiedziała, że chętnie oprowadzi mnie jutro po terenach. Zgodziłem się. Byłem dziś wyjątkowo przyjacielsko nastawiony. W dobrym nastroju, poszedłem spać.
<Rose>

niedziela, 12 maja 2013

Od Star

Po odejściu Rastana byłam załamana. Był on moim jedynym bliższym znajomym w tym Stadzie. A teraz nie mam już nikogo, z kim mogłabym spędzić wolny czas.
Westchnęłam krótko. Życie toczy się dalej, pomyślałam optymistycznie i zaraz wrócił mi dobry humor. W podskokach udałam się na Niebiańską Łąkę. Zaczęłam tarzać się w trawie nie zwracając uwagi na znajdujące się w pobliżu inne konie. Byłam wolna... tak, te słowa były kojące.
W pewnym momencie poczułam, że ktoś się zbliża do mnie. Podniosłam się gwałtownie z ziemi i spojrzałam w tamtym kierunku. Ową istotą był Leon - całkiem nowy członek w Stadzie.
Uśmiechnęłam się do siebie. Może w nim znajdę swojego przyjaciela?, myślałam radośnie.
- Hej, jestem Star - przywitałam się, kiedy ogier podszedł do mnie.

(Leon?)

Od Rose

Przechadzałam się wzdłuż zorzy myśląc czy kiedykolwiek znajdę tego jedynego... choć w sumie wpadł mi w oko pewien ogier. Zaimponował mi jednym słowem.
Patrzyłam na zmarłe konie w zorzy polarnej. <--- Od Live Nareszcie ktoś powiedział POLARNEJ! :D
 Rozmawiałam telepatycznie z moją zmarłą siostrą. Nagle ciszę przerwał stukot kopyt. Nie stukot ale lekkie stąpanie. Słyszałam  odgłosy śmiechu i ciepły oddech. Odwróciłam się lecz nikogo nie było za mną. Odgłosy ucichły. Jednak po chwili znów to słyszałam, szybko się odwróciłam. Moja reakcja była spontaniczna. Szybko kopnęłam konia by nie mógł wstać przytrzymałam go kopytem. Otrzepując się zdałam sobie sprawę z tego co zrobiłam. Ujżałam twarz tego do kogo czuję sympatię. 
-Poker! -wykrzyknęłam. - Przepraszam! Ja nie chciałam! 
Ogier popatrzył na mnie jak na idiotkę. 
-Nic się nie stało - uśmiechnął się życzliwie. Wstał a rany i ból ustąpił. 
Czułam się głupio, chciałam zapaść się pod ziemię.
- Aaa... jestem Rose!- przywitałam się. 

<Poker? Dokończ proszę>

Od Fanty

Słyszałam że ktoś się mną zainteresował. Rastan ,  w którym byłam zakochana odszedł. Strasznie się przestraszyłam. Był jedyną bliską mi osobą. Użalałam się nad jeziorem, to miejsce przypominało mi o nim.
-Fanta, weź się w garść! - krzyknęłam sama do siebie.
Za mną stał jakiś koń . Przywiatł się:
-Cześć jestem Twiglith.
-Przestraszyłeś mnie!
Popatrzyłam na konia.

<Twi?>

Od Wanili

Od Wanilii
Cześć! Nazywam się Wanilia i mam 4 lata. Jestem klaczą rasy haflinger.
Od niedawna należę do stada Żywej Legendy. A co się działo wcześniej , przed nim? Tego niestety nie wiem , oddałabym wszystko za tą informacje. Wiem że pewnego dnia obudziłam się tutaj i dołączyłam do stada. Mało wiem o sobie. Nie wiem jakich miałam rodziców. Ot tak , jestem kim jestem ale nic o sobie nie wiem.
Od pierwszego wejrzenia spodobał mi się jeden ogier. Jest cały kary i być może to koń arabski. Zdaje się być taki pewny siebie. Postanowiłam go poznać. Znalazłam go po paru minutach.
-Cześć! - zawołałam nieco niepewnie
<Twilight dokończysz?>

Nowi członkowie!

http://www.widelec.org/stuff/konie3/konie_29.jpg 
 
Imię: Poker
Płeć: ogier
Wiek: 3 lata
Rasa: SP
Ulubione zajęcie: zawody
Cechy: miły, stanowczy, trochę agresywny, zwykle przyjacielski, ma poczucie humoru, zdolny, przystojny, wierny, kochający, szybki, sprytny, honorowy, zawsze wie co powiedzieć, czasem wredny i narowisty
Żywioł: czas pogoda
Moce: wszystkie związane z żywiołami, hipnotyzuje oczami, zmienia się w dowolne stworzenie na ziemi
Stanowisko: wojownik
Partner: szuka szuka...
Rodzina: mama Czandra ojciec Hul'es siostra Lili
Historia: Był mistrzem. Zdobywał liczne medale, trofea...miał wszystko, ale któregoś razu, zobaczył jak ludzie traktują starą kobyłę. Kiedyś była wielka, teraz jest nikim. Postanowił wraz z siostrą uniknąć takiego losu. On, siostra i kobyła ze stajni uciekli.
Właściciel: lilena11

http://www.puzzlomania.pl/image/154791.jpg 
 
Imię:Lili
Płeć: Klacz
Wiek: 3,5 l
Rasa: SP
Ulubione zajęcie : nie ma ulubionego, jest wszechstronna
Cechy: miła, dziewczęca choć nie do końca, piękna, jak ktoś zagra jej na ambicji potrafi dokopać, honorowa, waleczna, przyjacielska, trochę tajemnicza, podobna do brata
Żywioł: (natura czas
Moce: wszystkie związane z żywiołami, zmienia się w dowolne stworzenie na ziemi
Stanowisko: szpieg
Partner: szuka...
Rodzina: mama Czandra ojciec Hul'es brat Poker
Historia: Była młoda, kiedy zdobywała liczne nagrody. Reszta historii jest taka sama jak u brata
Właściciel: mat114

Od Leona


Gdy sięgam pamięciom do mojego dzieciństwa pierwszym obrazem jaki pamiętam jest Kajetan. Starszy mężczyzna, był indianinem. Był, ponieważ już nie żyje. Opiekował się mną od czasu moich narodzin. Karmił mnie, i w ogóle o mnie dbał. Czasami malował mi futro, twierdził, że to po to aby odpędzić ode mnie złe demony. Jednak teraz wiem, że to nie prawda. Pewnego słonecznego dnia gdy powietrze było suche a wiatru nie było prawie w ogóle na wioskę. Strzelali i podpalali tipi. Wszystko w okól było zadymione ja jednak nie myśląc pobiegłem czym prędzej aby pomóc Kajetanowi jednak gdy już tam byłem był on na skraju wyczerpania. Był już dość stary a przez dym bardzo się krztusił. Chciałem go stamtąd zabrać ale on tylko zrobił mi jakiś dziwny znak na czole i powiedział "Uciekaj i nieś ze sobą szczęście". Niechętnie ale pobiegłem. Zostawiłem za sobą szary dym palonego tipi. Biegłem tak długo na ile pozwalały mi siły. Jedyne co dziś zostało mi z tamtego życia to wspomnienia. Zmieniłęm się, nie byłem już tym samym koniem co wcześniej. Gdy po kilku dniach dotarłem nad jakieś jeziorko od razu postanowiłem napić się wody. Gdy zacząłem z krzaków wyszła jakaś klacz i zapytała:
- Kim jesteś?
- Leon, a ty? - spojrzałem na karą klacz
- Jestem Live, alfa stada żywej legendy
- Miło mi.
- Mi także, może zechciał byś dołączyć?
- Tak - odpowiedziałem i pomyślałem, że w sumie i tak to nie ważne gdzie jestem bo już nigdy nie będie tak jak wcześniej.
Alfa zaprowadziła mnie na polanę gdzie była reszta stada. Tak dołączyłem do Stada Żywej Legendy.

Rastan Odchodzi

Rastan odchodzi.
Powód: Decyzja właściciela

Rastan Odchodzi

Rastan odchodzi.
Powód: Decyzja właściciela

czwartek, 9 maja 2013

Nowy członek!



http://www.myhorse.ca/horseoftheweek/images/AmericanPaintHorse.jpg

Imię: Leon
Płeć: Ogier
Wiek: 5 lat
Rasa: Pinto
Ulubione zajęcie : Spacery w samotności
Cechy: Spokojny, dość cichy, potrafi być stanowczy, samotnik, nie lubi konfliktów, gdy trzeba pomocny i opiekuńczy
Żywioł: Ziemia, powietrze
Moce: Potrafi rozpętać wichurę, potrafi rozmawiać z roślinami, może stworzyć zbroję z ziemi
Stanowisko: Strażnik
Partner: Szuka kogoś kto go zrozumie
Rodzina: Prawdziwych nie zna, wychowywał go człowiek imieniem Kajetan
Historia: Nie zna swoich prawdziwych rodziców. Od samego początku wychowywany był przez indian a jego opiekunem był mężczyzna imieniem Kajetan. Pewnego dnia ktoś jednak napadł na ich wioskę Leon bedąc bezsilny uciekł zostawiając przeszłość za sobą. Po długiej podróży znalazł stado i do niego dołączył.
Właściciel: Terezi

środa, 8 maja 2013

Od Fanty CD historii Rastana

Od Fanty: .... starałam się szybko odpisać.... xd

----
-Jak to ty?
-Umiem zmieniać pogodę! - zaśmiał się
-Pokazać co ja umiem?
-Pewnie!- odparł
- To patrz!
Nabrałam powietrza w płuca, lekko odchyliłam głowę i w myślach powiedziałam zaklęcie.
Ogier na chwilę oderwał ode mnie wzrok. Pewnie myślał że żartuję. Po chwili jednak znów popatrzył na mnie.
-Jelonku, co ty tu robisz...?- zapytał zniżając głowę.
-Hihi!- zaśmiałam się i pobiegłam przed siebie. Ale Rastan mnie dogonił.
Gdy się na mnie gapił wykorzystałam czas i znów przybrałam postać konia.
-Fanta?!- wykrzyknął z piskiem
-Tak ja, potrafię się zmieniać w jelenia!- uśmiechnęłam się.
Po chwili znów przybrałam postać jelonka. Wtuliłam się w Rastana, a on dał nam zachód słońca...

<Rastan?>

Od Rastana CD historii Fanty


-Pewnie że mamy.-odpowiedziałem-Chcesz je zobaczyć ?
-Z wielką chencią.-odparła klacz.-Prowadż.
Słońce chowało się za chmury. Zciemniło się.
-Rrr.Zimno się zrobiło.-powiedziała Fanta
-Czekaj.-mruknąłem a na niebie znowu pojawiło się słońce



<Fanta Cd>

Od Roshen CD historii Alexa

-Ładne to drzewko... co to?
-Chyba dąb..
Spojrzałam i zaśmiałam się .
- O popatrz! Kos!
-Co jaki kot?- zapytał Alex
-Nie kot ale kos, no popatrz!
Ogier odwrócił wzrok i popatrzył na ptaka.
-Nieładny.
- A tam jest Wilga!
- O ta ładniejsza!
Zbliżyłam się do niej. Ona wsiadła mi na głowę.
-Cześć jestem Venne! - powiedziała wilga.


<Alex?>

Od Wanili

Od Wanilii
Cześć! Nazywam się Wanilia i mam 4 lata. Jestem klaczą rasy haflinger.
Od niedawna należę do stada Żywej Legendy. A co się działo wcześniej , przed nim? Tego niestety nie wiem , oddałabym wszystko za tą informacje. Wiem że pewnego dnia obudziłam się tutaj i dołączyłam do stada. Mało wiem o sobie. Nie wiem jakich miałam rodziców. Ot tak , jestem kim jestem ale nic o sobie nie wiem.
Od pierwszego wejrzenia spodobał mi się jeden ogier. Jest cały kary i być może to koń arabski. Zdaje się być taki pewny siebie. Postanowiłam go poznać. Znalazłam go po paru minutach.
-Cześć! - zawołałam nieco niepewnie
<Twilight dokończysz?>

Nowy członek!

http://images01.olx.pl/ui/12/72/51/1343468315_420407151_1-klacz-Haflinger-5-letnia-lowoszow.jpg 
Imię: Wanilia (w skrócie Wani)
Płeć: klacz
Wiek: 4 lata
Rasa: koń rasy haflinger
Ulubione zajęcie : galopowanie
Cechy:wesoła , radosna , przyjacielska , odważna , śmiała
Żywioł: woda
Moce: potrafi wywołać powódź
Stanowisko: lekarka
Partner: Zakochana w Twilight
Rodzina: nie zna
Historia: Wie jedno. Pewnego dnia obudziła się tu , na tych terenach. Dołączyła do stada. Nie wie jednak co wcześniej się z nią działo
Właściciel: Dotknięta

Nowy członek!

 
 
http://zuzukonik.w.interia.pl/tapety_z_konmi/konie022.jpg
 
Imię: Rudy (Rudzik)
Płeć: ogier
Wiek: 3 lata
Rasa: Angloarab
Ulubione zajęcie : -
Cechy: wesoły, przyjazny, wieczny źrebak, optymista, wierny, bardzo honorowy, odpowiedzialny, rozbrykany, narowisty, trochę szalony
Żywioł: natura, woda
Moce: wszystkie związane z żywiołami, ma jad w zębach, stalowa kopyta,
Stanowisko: obrońca alf
Partner: no cóż...
Rodzina: szkoda gadać
Historia:
Nigdy nie pasowałem do swojej rodziny. Ludzie liczyli że skoro moi rodzice wygrywają zawody ja też będe posłusznym lizusem. Rodzice cały czas powtarzali: głowa wysoko, uginaj nogi w kolanach, zachowuj się!
Gdy ludzie zaczeli ze mną pracować zawiedli się i oni i rodzie. Twierdzili że takiego dzikusaci narwańca nie ma co trzymać. Gdzy dyrektor hodowli stwierdził że czeka mnie żeźnia, rodzice nie przejęli się zbytnio. W hodowli jednak był stajenny, mój jedyny przyjaciel. Niedopóścił mnie do śmierci. Wypóścił mnie mówiąc że jestem nie zależny i dziki więc dam sobie radę. Gdy dotarłem do tego stada, od razu poczółem się jak w domu. W głębi duszy dalej jestem łobuzowatym źrebakiem.
Właściciel: lilena11