-Jasne że tak! –krzyknąłem- Tylko…
-Tylko co? -spytała się klacz.
-No wiesz… ja … - jąkałem się – Myślisz że będą się ze mnie śmiać?- spytałem szybko i pośpiesznie. – No wiesz… z mojej maści?
-Jasne że nie! –odpowiedziała
-Uff… to dobrze-pomyślałem z ulgą.- No to chodźmy-powiedziałem, wchodząc przed klacz.
Nagle na nią wszedł Lucas. Klacz w pierwszym momencie przestraszyła się, ale po chwili uśmiechnęła się do stworzonka.
-Lucas! Zejdź z naszej drogiej alfy! Nie, ona nie ma ciasteczek! -krzyknąłem przestraszony reakcją Live.
-Nie nic nie szkodzi. A to kto? -spytała się.
-A… to jest Marley. Mój drugi przyjaciel. Jak widzisz jest wilkiem, ale to dobry wilk i nic nie zrobi nikomu. –powiedziałem
-Nie jasne, tylko chciałam się dowiedzieć.
-Co tam mówisz Marley… aha… no… spoko… co?... nie, nie żartuj se… na poważnie… nie normalnie nie mogę…
-Co on takiego powiedział-próbowała dowiedzieć się alfa.
-Mówi że widział jak inne wilki kąpały się w jeziorze, a on wystraszył je. Oczywiście w jeziorze po za granicami. Mówi jeszcze że…
-No co mówi… powiedz? -prosiła klacz
-Mówi że lubi cię i jakbyś była wilkiem to dawno by cię już wziął, ale nie słuchaj go. Czasem dostaje świra jak za dużo świerzego powietrza się na wdycha. Nie, Marley? – spytałem wpatrującego się wilka w górę jaskini. Pisnął lekko i podszedł do szopa.
-Więc gdzie idziemy, poszanowana alfo? –spytałem się
-Może nad Zorzę?
-Spoko, to idziemy. Lucas, Marley, zostańcie tu i pilnujcie jaskini. A niech któryś spróbuje z niej wyjść i nas śledzić. Zrozumieliśmy się jasno? –spytałem się groźnie
-No to spoko.-powiedziałem do zwierząt i poszedłem z Live nad Zorzę.
-No to może panienka wie gdzie się znajdują kwiaty Żółtego Storczyka- spytałem
Klacz lekko obróciła głowę i spojrzała się na mnie, i powiedziała:
(Live CD, co powiedziałaś ty moja poszanowana alfo? :) ;) )
-Tylko co? -spytała się klacz.
-No wiesz… ja … - jąkałem się – Myślisz że będą się ze mnie śmiać?- spytałem szybko i pośpiesznie. – No wiesz… z mojej maści?
-Jasne że nie! –odpowiedziała
-Uff… to dobrze-pomyślałem z ulgą.- No to chodźmy-powiedziałem, wchodząc przed klacz.
Nagle na nią wszedł Lucas. Klacz w pierwszym momencie przestraszyła się, ale po chwili uśmiechnęła się do stworzonka.
-Lucas! Zejdź z naszej drogiej alfy! Nie, ona nie ma ciasteczek! -krzyknąłem przestraszony reakcją Live.
-Nie nic nie szkodzi. A to kto? -spytała się.
-A… to jest Marley. Mój drugi przyjaciel. Jak widzisz jest wilkiem, ale to dobry wilk i nic nie zrobi nikomu. –powiedziałem
-Nie jasne, tylko chciałam się dowiedzieć.
-Co tam mówisz Marley… aha… no… spoko… co?... nie, nie żartuj se… na poważnie… nie normalnie nie mogę…
-Co on takiego powiedział-próbowała dowiedzieć się alfa.
-Mówi że widział jak inne wilki kąpały się w jeziorze, a on wystraszył je. Oczywiście w jeziorze po za granicami. Mówi jeszcze że…
-No co mówi… powiedz? -prosiła klacz
-Mówi że lubi cię i jakbyś była wilkiem to dawno by cię już wziął, ale nie słuchaj go. Czasem dostaje świra jak za dużo świerzego powietrza się na wdycha. Nie, Marley? – spytałem wpatrującego się wilka w górę jaskini. Pisnął lekko i podszedł do szopa.
-Więc gdzie idziemy, poszanowana alfo? –spytałem się
-Może nad Zorzę?
-Spoko, to idziemy. Lucas, Marley, zostańcie tu i pilnujcie jaskini. A niech któryś spróbuje z niej wyjść i nas śledzić. Zrozumieliśmy się jasno? –spytałem się groźnie
-No to spoko.-powiedziałem do zwierząt i poszedłem z Live nad Zorzę.
-No to może panienka wie gdzie się znajdują kwiaty Żółtego Storczyka- spytałem
Klacz lekko obróciła głowę i spojrzała się na mnie, i powiedziała:
(Live CD, co powiedziałaś ty moja poszanowana alfo? :) ;) )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz