Spoglądałam na świat ze szczytu Naimb. Zorza świeciła. Widziałam w niej mojego dziadka, babcię, rodzeństwo... nagle z tyło podszedł jakiś ogier.
- Buuuuu! - wykrzyknął.
Jednym kopytem usunęłam się z góry.
-Głupku mogłeś mnie zabić! wykrzyknęłam ze złością.
Ogier zesmutniał.
-Przepraszam - powiedział zawstydzony.- Jestem Astro.
Spojrzałam na niego.
-Nic się nie stało... musze już iść...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz