niedziela, 28 kwietnia 2013

Od Alexa

Zwiedzałem tereny stada. Było tu pięknie. Nadzwyczaj zaimponowała mi Ścieżka Miłości. Nie dlatego że to było związane z miłością, tylko dlatego że kocham chodzić przez las. To było jeszcze małe stado. No i nawet dobrze. Nie lubię tłumu, za to lubię wnerwiać tłum. Tak, to było bardzo dobre zajęcie. Oczywiście lubię wnerwiać ale przyjaźnie, nie chce mieć na sam początek z kimś na pieńku. Alfa wydała się bardzo miła i przyjęła mnie od razu. A może tylko mi się wydawało. Nie wiem. Tak czy siak wreszcie należę do jakiegoś stada. Tu mam nadzieję że nikt nie będzie się ze mnie wyśmiewał z powodu mojej maści i rasy. Lubię siebie i innych, i nie obchodzi mnie jak o mnie mówią. Chodziłem tak przez góry. Widoki były śliczne. Podeszłem do małego jeziorka i napiłem się wody. Była błękitna aż się chciało pić. Przywołałem zwierzęta żeby one też miały się co napić. Miałem na razie mojego jedynego przyjaciela, którego spotkałem podczas drogi i o którym zapomniałem powiedzieć w mojej historii. Był to wilczek-Marley i szop pracz- Lucas. Razem szliśmy gdy brakowało nam przyjaciół. Marley został wygnany ze stada gdy był jeszcze szczeniakiem, a Lucas zgubił się w lesie. Znalazłem obydwóch. Przechadzaliśmy się po terenach. Zahaczyliśmy o swoją jaskinię.
-No chłopaki, będziemy tu spać.-powiedziałem do wilczka i szopa. Marley lekko pisnął, a Lucas od razu był na górce ułożyć się do snu.
-Ej… głuptasie jest środek dnia, a to znaczy że czas coś zjeść.
Marley pobiegł do lasu upolować coś, a Lucas znalazł ciasteczka.
Ty zawsze coś znajdziesz spryciarzu. Szop ułożył się mi na grzbiecie i zaczął objadać się ciasteczkami.
Skubnąłem trochę trawy i ułożyłem się pośród niej.
-Tutaj będzie mój dom. –pomyślałem i zasnąłem.
The End

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz