Był ciemny wieczór, ja pragnęłam krwi. Wyruszyłam na polowania. Mój pies towarzyszył mi. Miałam już wypatrzoną ofiarę. Była nią Live. Gdy nagle zobaczyłam klacz pognałam skradając się i będąc cicho. Zaszłam ją od tyłu. Nic nie zauważyła. Mocno kopnęłam ją w tył głowy powodując wielki krwotok. Klacz nie mogła wstać. Wykorzystałam okazję i ugryzłam ją w kark. Próbowałam przydusić ją. Jednak po chwili użyłam mojego oszałamiającego wzroku i popatrzyłam na Live. Klacz znów upadła raniąc się jeszcze bardziej. Po chwili odeszłam. Znów zaczęłam iść ku ciemnym stronom. Jednak za sobą zobaczyłam alfę. Teraz ona uderzyła mnie. Wstałam jednak. Nie widziałam już klaczy. Poszłam w las. Nie patrząc nigdzie natknęłam się na jakiegoś konia.
-Hej jestem Alex. -wesoło oznajmił.
-Spadaj!- wykrzyknęłam
Ogier nieposłusznie warknął:
-Mam bać się klaczy?! Smieszna jesteś!
Jego strata. Potraktowałam go jak Live. Tyle że on uderzył głową w skałę. Po chwili położyłam na nim kopyto i powiedziałam:
-Jeszcze jakieś ostatnie słowo?
<Alex? co dodasz?>
OD LIVE: Nirvana -20 ZP!!!! Zostajesz wygnańcem!!! NAGANNE ZACHOWANIE!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz