- Słuchaj, ja wcale nie chcę wiedzieć co
ci się stało. Jeśli kiedyś sama zechcesz to komuś wyjawić zrobisz to. Ja
tylko chce cię zrozumieć. - rzuciłam do Nirvany
- Oh, nie martw się, nikt nigdy mnie nie zrozumie. - odparła obojętnie i pobiegła. Po jakimś czasie dogoniłam ją. Biegłyśmy równo przy płocie. - Gdybyś naprawdę nie chciała mojego towarzystwa to uciekłabyś gdzie indziej zamiast biec przy granicach stada. - zauważyłam. Nirvana nic nie odpowiedziała tylko zaczęła biec szybciej. Ja dobrowolnie zaczęłam zwalniać, aż w końcu się zatrzymałam. Nie wróciłam jednak na łąkę. Patrzyłam na Nirvanę, która po jakimś czasie widząc że przestałam ją gonić również się zatrzymała i obejrzała się na mnie. Zawróciłam pod rozłożyste drzewo i położyłam się na trawie tuż obok granicy. Czekałam. <Nirvana> |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz