-Roshen! Zaczekaj! Chyba wiem dokąd iść- odpowiedziałem- Przecież to druga połowa jeziora! Chodź! Szybko!
Klacz popatrzyła na mnie i pogalopowała za mną. Nagle zauważyłem polanę-Niebiańską Łąkę. -Ha… mówiłem że się odnajdę. Aha… Oł je…. Jaki ja boski- zażartowałem. -No jasne że tak. O wielki i potężny Alex- zażartowała klacz -Chodź, już dosyć na dziś wrażeń. Pójdziemy do lasu. Uwielbiam spacery po lesie. -Jasne. No to chodźmy- odpowiedziała Roshen Szliśmy dróżką która prowadziła przez lasek. Jasno-zielone listki poruszał lekki wietrzyk. Drzewa pochylały się nad naszymi głowami. Tak ładnie wszystko pachniało. Marley biegał po lesie i wył na każdą spotkaną po drodze zwierzynę. Lucas siedział mi na grzbiecie i wcinał ciasteczka, a przy tym podgryzał moją grzywę. Spacerowaliśmy po leśnej drodze, gdy nagle z zamyślenia wyrwał mnie głos Roshen: (Roshen? Sorry że tak długo czekałaś) |
||
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz