Nie zastanawiają się dłużej chwyciłam królika za uszy. Zza krzaków wybiegła wygnańczyni Nirvana. Rzuciła się z pędem na wilka szarpiąc i kopiąc go. Wreszcie umarł w cierpieniach. Nie zdążyłam podziękować a jej już nie było. Wciągnęła do jaskini wilka pijąc jego krew.
Uśmiechnęłam się do królika i Maxa. Przytuliłam tego mniejszego. Uczepił mi się nosa.
-Jak masz na imię?- spytałam
-Jestem przecież Max! - odparł ogier.
-Mówię do królika!
Popatrzyła na mnie i się uśmiał.
-Jestem Śnieżek a wy?
-To Max a ja jestem Live. Miło mi.
Nagle Maximus się zerwał i powiedział:
<Max?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz