-Jasne, gdzie chcesz? Może do Starego Drzewa? -zaproponowałem
-Jasne, możemy tam iść-odpowiedziała klacz
-No to idziemy, kochana-uśmiechnąłem się do niej łobuzersko
Popatrzyła chwile na mnie przemijającym wzrokiem. W tym momencie przybiegł a raczej wskoczył na mój grzbiet Lucas.
-Jaki on fajny-powiedziała uśmiechając się Roshen
-Tak, lubi bardzo podjadać ciasteczka i grzywę-zaśmiałem się, lecz w tej
chwili przybiegł Marley. Klacz o mało nie dostała zawału.
-Spokojnie, to tylko mój przyjaciel wilk-Marley. Nic ci nie zrobi.
Klacz odetchnęła z lekkością.
-To co? Może już pójdziemy nad to drzewko? Za nim my się tam wybierzemy to minie chyba wieczność-powiedziałem
Klacz uśmiechnęła się. Gdy dotarliśmy do Starego, Roshen powiedziała:
(Roshen? CD. Sorry że tak krótko, brak weny mi)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz