Otworzyłam gwałtownie oczy, a tuż przede
mną stała Nirvana. Wyglądała jakby chciała mnie zaatakować. Odskoczyłam w
ostatniej chwili. Rozejrzałam się szybko i odetchnęłam z ulgą. Więc to
był tylko sen.
- Hej, co ty robisz? - krzyknęłam - Chcesz mnie zabić?
- Coś w tym guście. - odparła i ponownie się na mnie rzuciła.
- Za co niby? Co ja ci zrobiłam? - spytałam unikając kopniaków Nirvany
- A musiałaś mi coś zrobić? - zaśmiała się. Tego było mi już za wiele.
Zdenerwowałam się. Zaczęła się walka pomiędzy mną, a Nirvaną.
Walczyłyśmy kilka godzin. W końcu wycieńczone padłyśmy na trawę. Zaczęło
się ściemniać, więc trzeba było wracać. Wstałam powoli nie spuszczając
oka z Nirvany, która leżąc na trawie zapewne planowała jak mnie
ukatrupić. Przed powrotem na łąkę poszłam nad jeziorko, aby się umyć.
Gdy doprowadziłam się do porządku przysiadłam na brzegu i popatrzyłam na
gwiazdy. Zastanawiałam się czemu Nirvana tak się zachowuje. Tak jak
mnie, musiało ją spotkać jakieś traumatyczne przeżycie. Wolałam nie
wnikać jakie. Wkrótce ogarnął mnie sen. Po jakimś czasie się obudziłam i
ruszyłam do mojej jaskini. Zanim zasnęłam ponownie, pomyślałam o
Nirvanie i postanowiłam, że jutro też ją ''odwiedzę'' .
Z relacji Nirvany:
<Nirvana>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz