Po odejściu Rastana byłam załamana. Był on moim jedynym bliższym znajomym w tym Stadzie. A teraz nie mam już nikogo, z kim mogłabym spędzić wolny czas.
Westchnęłam krótko. Życie toczy się dalej, pomyślałam optymistycznie i zaraz wrócił mi dobry humor. W podskokach udałam się na Niebiańską Łąkę. Zaczęłam tarzać się w trawie nie zwracając uwagi na znajdujące się w pobliżu inne konie. Byłam wolna... tak, te słowa były kojące.
W pewnym momencie poczułam, że ktoś się zbliża do mnie. Podniosłam się gwałtownie z ziemi i spojrzałam w tamtym kierunku. Ową istotą był Leon - całkiem nowy członek w Stadzie.
Uśmiechnęłam się do siebie. Może w nim znajdę swojego przyjaciela?, myślałam radośnie.
- Hej, jestem Star - przywitałam się, kiedy ogier podszedł do mnie.
(Leon?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz